wtorek, 11 grudnia 2012

# Muslimowy dziki zachód w Sydney.

Strzelaniny, wyłudzenia oraz przemoc muzułmańskich gangów coraz bardziej dają się we znaki mieszkańcom południowo-zachodniej części Sydney, w większości też muzułmanom. 

W ciągu kilku ostatnich tygodni w co najmniej trzech restauracjach zostały podłożone bomby oraz doszło do strzelaniny. Za napadami stoją gangi, które zajmują się wyłudzaniem pieniędzy, głównie od właścicieli restauracji oraz małych przedsiębiorstw. Debbie Wallace z policji kryminalnej przyznaje, że w restauracjach w dzielnicy Bankstown, zamieszkałej przez 25 tysięcy muzułmanów (na 170 tys. mieszkańców) często dochodzi do strzelanin. “Ofiary tego typu przestępstw są zwykle niechętne do ujawniania się. Boją się, że sprawcy się zemszczą”, mówi. Apeluje do ofiar napadów, by się nie bały i zgłaszały na policję.
W tym roku policja aresztowała trzech mężczyzn, którzy szantażowali właściciela sklepu Juicylicious w dzielnicy Bankstown. Chcieli zmusić go do sprzedaży firmy za cenę niższą niż była ona rzeczywiście warta. Grupa składająca się z kilku muzułmanów skontaktowała się z właścicielem restauracji i poinformowała, że ponieważ jest on szyitą, nie życzą sobie obecności jego lokalu w ich okolicy. Za pomocą gróźb próbowała przekonać go do sprzedaży biznesu za ułamek rzeczywistej wartości.
Na początku zwykle są telefony z pogróżkami, jeśli nie przynoszą rezultatów, bandyci osiągają cel za pomocą bardziej drastycznych środków, takich jak strzelanina czy podpalenie.
Dr Jamal Riffi, lekarz a zarazem jeden z najbardziej szanowanych przywódców muzułmańskich w okolicy, zauważa rosnącą liczbę pacjentów ze stanami lękowymi, które bezpośrednio związane są z szantażem ze strony muzułmańskich grup przestępczych. “Mam pacjentów, właścicieli małych przedsiębiorstw, którzy systematycznie są nękani i zastraszani. Niektórzy spośród sprawców usprawiedliwiają swoje czyny religią, twierdząc, że są muzułmanami, a więc mają prawo robić to, co robią”, mówi Riffi. Uważa, że to przestępcy zagrażający ludziom w swojej własnej społeczności i że nadszedł już czas, żeby policja potraktowała problem poważnie. Do tej pory był on lekceważony. Teraz jednak policja potwierdziła chęć utworzenia specjalnej grupy, której zadaniem będzie przeprowadzenie śledztwa w sprawie strzelanin i napadów.
Dr Riffi przybył do Australii w 1984 roku. Twierdzi, że to co teraz dzieje się na ulicach południowo-zachodniej części Sydney jest przerażające. Młodzi ludzie boją się otwierać firmy. “Niedawno powstała nowa restauracja, która krótko po otwarciu przyciągała już sporą lientelę. Krótko potem spłonęła. Nikt nie mówi, co się dokładnie stało, jednak wszystko przemawia za wymuszaniem haraczy. Mam pacjentów, którzy uważają, że lepiej zapłacić. Sezon przedświąteczny rozpoczął się na dobre, jest to najbardziej opłacalny i dochodowy okres w roku i nie chcą pozwolić sobie na jakiekolwiek kłopoty.
Ostatecznie jednak nie chcemy się poddawać tylko stanąć z nimi do walki, zanim oni przejmą wszystko, co mamy”, powiedział Riffe.
Tłumaczenie: Aniqa
Źródło:http://www.dailytelegraph.com.au/news/sydneys-violent-wild-wild-west/story-e6freuy9-1226531752412

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz