Szerokim echem odbiły się wydarzenia z tegorocznego Marszu Niepodległości. Oprócz głównego tematu, czyli zamieszek z policją, tuż po starcie pochodu, głośno zrobiło się o przemówieniach wygłoszonych na końcu manifestacji, na warszawskiej Agrykoli. Oburzenie i złość w mainstreamowych mediach wzbudziła szczególnie wypowiedź Roberta Winnickiego, nawołująca do obalenia republiki okrągłego stołu. Na  słowa te, przez kilka następnych dni, w środkach masowego przekazu, pełno było odpowiedzi polityków, dziennikarzy oraz różnego rodzaju „ekspertów”, w których twierdzono często, że prezes Młodzieży Wszechpolskiej dopuścił się przestępstwa (sic!), wzywając do przewrotu  i naruszenia ładu konstytucyjnego obowiązującego w Polsce. Oczywiście, nie mogło zabraknąć krzyku o rodzącym się totalitaryzmie, a wyrazem tego była podpisana przez SLD i Ruch Palikota deklaracja „Razem dla Europy, przeciw faszyzmowi”. W dodatku, pierwsza  z wymienionych przeze mnie partii, zapowiedziała złożenie wniosku o delegalizację MW i ONR. Dlaczego Robert Winnicki, ze swoją przemową, wywołał tak wielkie poruszenie wśród establishmentu?
Od ponad 20 lat media nieustannie wmawiają nam, że żyjemy w wolnym i niepodległym kraju. Podobno wiele się zmieniło po tym rzekomym obaleniu komunizmu i dojściu do władzy Lecha Wałęsy i ludzi z nim związanych. Faktycznie, nie ma już, tak znienawidzonego za uniemożliwianie podejmowania suwerennych decyzji, Związku Radzieckiego. ZOMO już nie strzela  i nie zabija strajkujących robotników. Zniknęła cenzura, nie dochodzi do internowania działaczy opozycji. Niby mamy Tę, tak upragnioną przez tyle pokoleń Polaków, niepodległą Polskę.
I może by tak było, gdyby rządzący nie oddali suwerenności kraju do Unii Europejskiej, przez chociażby ratyfikowanie Traktatu Lizbońskiego. Może by tak było, gdyby Oddziały Prewencji Policji dawały nam możliwość spokojnie uczcić Narodowe Święto Niepodległości, a nie prowokowały do awantur, by móc potem strzelać do manifestantów gumowymi kulami, które przecież też mogły wywołać tragedię. Może by tak było, gdyby nie istniało coś takiego jak polityczna poprawność, a ABW nie zatrzymywało ludzi za poglądy z nią niezgodne. Może by tak było, ale przecież nie jest.
Korona przywrócona orłowi w godle widocznie nie załatwiła sprawy. Okazało się, że demokracja wcale nie jest tak dobrym sposobem sprawowania władzy, jak myślano i dalej próbuje się głosić. Co roku, idziemy m.in. w Marszu Niepodległości nie tylko dlatego, by nie zginęła pamięć o przelanej krwi, o prawdziwych mężach stanu jak np. Roman Dmowski, o wartościach takich jak naród, patriotyzm, tradycja. Nie chcemy świętować aktualnego stanu,. obecność naszego państwa na mapach nam nie wystarczy. Chcemy Polski realnie niepodległej. Co jest potrzebne Polakom, aby Ją uzyskać?
Ważnym elementem niezbędnym do zrealizowania tego celu jest ciągła inwestycja w polską gospodarkę. Proces transformacji gospodarczej w naszym kraju nie zawsze przebiega tak, jak powinien. Prywatyzacja majątku państwowego w wielu przypadkach budzi wątpliwości, jak chociażby, gdy chodzi o sprzedaż sześciu spółek uzdrowiskowych, m.in. z Ciechocinka, czy Kołobrzegu. Przewidywany zysk z tej operacji to jedynie ok. 125 mln zł. Z kolei prywatyzacja polskich cukrowni doprowadziła do tego, że nasz rynek cukrowy w ok. 60 % kontrolowany jest przez niemieckie firmy. Rząd, który ma za zadanie troszczyć się o się o losy państwa,  nie może doprowadzać do takich sytuacji!
Polska jest w dużym stopniu zależna od obcego kapitału. Po 1989r. w naszym kraju popełniono i popełnia się nadal błędy, niewiele inwestując w krajowy przemysł. Łatwiej jest, jak to bywało w przypadku motoryzacji, sprzedać fabryki zagranicznym korporacjom. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta korporacja, jak to było ostatnio w przypadku Fiata, przenosi produkcję  i zwalnia polskich pracowników. Może to nie jest najlepszy przykład, biorąc pod uwagę, że polska motoryzacja praktycznie nie istnieje i w obecnych czasach stworzenie krajowej marki, która konkurowałaby z zagranicznymi jest chyba niemożliwe, ale pokazuje to, że licząc w większym stopniu na obcy kapitał, nie jesteśmy panami na własnej ziemi, a musimy być zdani na łaskę przybyłych inwestorów.
W niepodległej Polsce nie może być tak, że ułatwia się działalność zagranicznym inwestorom, kosztem lokalnych przedsiębiorców. Prostym przykładem są tutaj zagraniczne hipermarkety, które płacąc naszemu państwu śmieszne podatki, porównując je do tych uiszczanych przez właścicieli lokalnych sklepów, uniemożliwiają krajowym firmom  skuteczną rywalizację o polskiego, tak często kierującego się ceną w wyborze produktu, klienta. To musi się zmienić!
Silne państwo to takie, które potrafi zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne. Trudno nie odnieść wrażenia, że w naszym kraju nie wykorzystuje się potencjału, jakim dysponujemy. Polska ma bogate zasoby geotermalne, które się wykorzystuje w niewielkim stopniu czy też największe w Europie złoża gazu łupkowego. Co z tego, jeśli nawet okaże się prawdą, że tego ostatniego surowca może starczyć na długie lata, skoro większość koncesji na poszukiwania sprzedano zagranicznym firmom? Powinniśmy dążyć do wyrwania się z uzależnienia od Gazpromu, które oprócz serwowanych nam drogich cen może mieć ogromne znaczenie w przypadku ewentualnego konfliktu z Rosją. Zamiast tego, wkrótce możemy kupować gaz z Polski od Amerykanów.
Oddano banki, sprowadzono wielkie, zagraniczne koncerny, sprzedaje się sektor energetyczny za bezcen. Polska staje się neokolonią. Jeśli chcemy realnie odzyskać niepodległość, należy koniecznie zatrzymać ten proces. Patrząc chociażby na to, jakie znaczenie mają sankcje gospodarcze w przypadku konfliktów, nasza narodowa gospodarka musi być jak nigdy silna i stabilna. Polska dla Polaków? To hasło jest cały czas aktualne!
Niezbędnym czynnikiem, bez którego realna niepodległość każdego kraju nie ma racji bytu, jest jego obrona militarna. Patrząc na stan polskiej armii, nasuwa się myśl, iż odpowiedzialni za jej rozwój uwierzyli w pacyfistyczne mrzonki mówiące, że okres wojen mamy już za sobą i nastał czas wiecznego pokoju. Cała nadzieja tych ludzi w przypadku agresji na terytorium RP opiera się chyba głównie na tym, że obroni nas NATO, do którego Polska należy. Czy mamy pewność, że nie będzie to taka pomoc, jaką  dostaliśmy od naszych „sojuszników” w 1939r.? Nawet jeśli NATO rzeczywiście chciałoby wysłać sojusznicze dywizje, musimy pamiętać o procedurach obowiązujących w tej organizacji; mianowicie zanim debatująca organizacja skierowałaby pomoc do Polski, patrząc na nasz potencjał obronny, mogłoby być już za późno.
Aby możliwym było podjęcie walki w razie ewentualnego zagrożenia ze strony obcych państw, nie możemy oszczędzać na armii. Potrzebna jest inwestycja w sprzęt, myślę że biorąc pod uwagę wojenne realia, przede wszystkim należy postawić na obronę przeciwlotniczą. Poza tym, patrząc z perspektywy całkowitego stanu polskich sił zbrojnych, pod względem jakościowym, dosyć dobrze prezentują się myśliwce ; mam tu na myśli głównie  zakupione od Stanów Zjednoczonych F16. Problem w tym, że nasza armia posiada ich jedynie 48, co łącząc z wymagającymi modernizacji samolotami Mig-29 oraz czekającymi na wycofanie Su-22 (po 32  egzemplarze), na tle innych państw nie wygląda najlepiej. Dużego nakładu pieniężnego wymaga również, będąca w fatalnym stania, Marynarka Wojenna oraz, choć wydające się być w najlepszej kondycji z tych 3 rodzajów sił zbrojnych, Wojska Lądowe ( m. in. przydałoby się zastąpienie części przestarzałych czołgów).
Warto się również zastanowić nad ogólnym kształtem armii. Decyzja o jej profesjonalizacji była trafna, ale póki co stan wojska na pewno nie jest wystarczająco dobry, jak na państwo znajdujące się w takim położeniu geopolitycznym. Wydaje się, że nie zwiększając nakładów na zbrojenia, należałoby jeszcze bardziej zredukować liczbę żołnierzy, by zaoszczędzone w ten sposób fundusze przeznaczyć na unowocześnienie sprzętu. Poza tym, dobrze byłoby pomyśleć, co zrobić z podstawowym wyszkoleniem wojskowym, które w obliczu zaniechania przymusowego poboru może zanikać wśród ludności cywilnej. Myślę, że każdy zdrowy mężczyzna powinien umieć posługiwać się bronią, odbezpieczać granat itp. Być może dobrym rozwiązaniem byłoby zastosowanie czegoś na wzór Szwajcarii, gdzie każdy Szwajcar musi obowiązkowo odbyć szkolenie wojskowe, po którym do domu dostaje broń? W końcu w Konstytucji RP jest napisane, że obowiązkiem obywatela jest obrona Ojczyzny.
Realna niepodległość to suwerenność, a ta nie jest możliwa w obecnym kształcie Unii Europejskiej. Prawo unijne nie może mieć pierwszeństwa nad prawem konstytucyjnym, w niepodległym kraju takie dokumenty, jak Traktat Lizboński, muszą być odrzucane. Nie możemy dopuszczać do sytuacji, gdy zewnętrzny podmiot decyduje o likwidacji naszych zakładów przemysłowych czy narzuca limity produkcji, powodując zwolnienia i wzrost cen produktów. Naszym zadaniem jest przecież również podtrzymywanie przywiązania do ojczystego kraju i tradycji, co w obliczu budowy europejskiego supermocarstwa staje się bardzo trudne. Pozostaje mieć nadzieję, że już wkrótce ten eurokołchoz, nękany finansowymi kryzysami, rozpadnie się. Na przyszłość musimy pamiętać, że w Polsce prawdziwie niepodległej, na budynkach administracyjnych, żadna obca flaga nie ma prawa wisieć przy fladze biało-czerwonej!
Jednym z elementów, o którym „zapomniano” po upadku komunizmu w Polsce, było rozliczenie się z ludźmi odpowiedzialnymi za komunistyczne zbrodnie popełnione do 1989r. Skoro podobno odnieśliśmy tak wielki sukces, obalając poprzedni system i doprowadzając do tak podkreślanej wolności, dlaczego ludzie będący częścią czerwonego terroru dostali się na wygodne posadki w ważnych instytucjach czy też mieli okazję dorobić się wielkich fortun, przy często budzących wątpliwości okolicznościach, jak to było w przypadku np. Mariusza Waltera i jego ITI? Jak to się dzieje, że ludzie pokroju Jaruzelskiego czy Kiszczaka, czyli przecież totalitarni zbrodniarze, wciąż nie trafili do więzienia? Co ciekawe, ten trzeci za udział we wprowadzeniu stanu wojennego dostał od sądu 2 lata w zawieszeniu na 5 lat, czyli tyle samo, ile „Staruch” z Legii za  pobicie i zabranie torby policyjnemu konfidentowi z Polonii. Jak widać, jeśli komuna upadła, to na cztery łapy…
W Wielkiej Polsce Narodowej pociągnięcie do odpowiedzialności karnej zdrajców Ojczyzny będzie niezbędne, byśmy mogli powiedzieć o swoim państwie jako realnie niepodległym. Polacy nie będą czuli przywiązania do kraju, w którym wobec prawa będą równi i równiejsi. Ukaranie winnych jest ważne nie tylko pod względem doznania sprawiedliwości; przede wszystkim jest to konieczne, by nie dopuścić tych ludzi ponownie do roli, jaką pełnią postkomuniści w życiu publicznym kraju. No, chyba nie chcielibyście, żeby w wolnej Polsce aktualnie rządzący przerobili się na narodowców, jak na socjaldemokratów przerobili się PZPR-owcy czy też mieli w swoich rękach taką tubę propagandową, jaką jest chociażby TVN?
Na koniec zostawiłem sobie, według mnie, najważniejszy aspekt, bez jakiego nie możliwe jest odzyskanie i utrzymywanie niepodległości. To aspekt, jakiego nie da się zmierzyć, zapisać literą prawa. Aspekt ten pozwolił nam przetrwać zabory, trudne czasy II Wojny Światowej, dawał nadzieję i napędzał do działania w okresie niewoli komunistycznej. Ostatnio niestety zanika, będąc u części niepotrzebnym w obliczu złudnego odczucia odzyskanej wolności. To coś, to nasza narodowa tożsamość. Aby ją rozbudzić na nowo, w naszych sercach konieczna jest rewolucja, która znów wzbudzi w nas poczucie obowiązku pracy organicznej na rzecz Ojczyzny. Jeśli zmusimy się do samodzielnego myślenia, poczujemy dumę ze swojej narodowości oraz nauczymy się wytrwania od historycznych bohaterów, nikt i nic Polaków nie zniszczy. Stoimy przed zadaniem wytworzenia nowej elity, której tak nam brakuje od 1945r. Elita ta musi wskazywać Narodowi drogę, jaką powinien się kierować, by dążyć do potęgi. Państwo można podbić, wymazać z map, spowodować jego słabość na arenie międzynarodowej, ale Naród pozostanie na wieki!
Silna gospodarka, nowoczesna armia, suwerenność państwa, osądzenie zdrajców stanu oraz, przede wszystkim, poczucie tożsamości narodowej- to elementy potrzebne Polakom do uzyskania realnej niepodległości w XXI wieku. Samo rzucanie kamieniami i wielka rewolta nic nam nie dadzą, gdyż bez przygotowanych do rządzenia ludzi, nawet jeśli zakładając tylko, udałoby się obalić obecny system, nie potrafilibyśmy naprawić pozostałości po nim. Pozostaje nam dużo czytać, edukować się w różnych zakresach, starać się przekonywać ludzi do swoich racji. Propaganda medialna wyrządza wielkie szkody, czeka na nas naprawdę trudne zadanie, podobne do tego, jakie mieli przed sobą Dmowski, Popławski i Balicki na przełomie XIX i XX w. Obyśmy tak jak oni, osiągnęli swój cel i odnieśli zwycięstwo.
jj56
źródło: autonom.pl