Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania fiskus, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania fiskus, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lipca 2012

# Fiskus chce podatku od tego czego nie ma.

Fiskus żąda podatku od pracowników, którym pracodawca opłacił wyjazdy i imprezy integracyjne, basen czy zajęcia na sali gimnastycznej. Nieważne, że część z nich została w domu, nie umie pływać lub ma złamaną rękę. 

Fiskus uwielbia zasady i grę w zachowanie pozorów. Oprócz tego jego specjalnością są gry wojenne. W ostatnich tygodniach przeprowadza na masową skalę ćwiczenia z tzw. nieodpłatnych świadczeń. Zdarza się bowiem, że pracodawca w przypływie dobroci ofiaruje swoim pracownikom różnego rodzaju świadczenia, jak wyjazdy integracyjne, zajęcia na basenie, wstęp na salę gimnastyczną, na której można pograć w piłkę nożną czy koszykówkę. Daje też kawę, herbatę, ciasteczka w trakcie pracy oraz bilety do kina, teatru czy na koncert. I bywa także, że z dostępu do tych świadczeń mogą skorzystać wszyscy chętni – pracodawca nie wprowadził limitów, jeśli chodzi o grupę uprawnionych. I w tym momencie do gry mogą wkroczyć urzędnicy skarbówki.
Wymachując ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych, informują, że wszyscy pracownicy, którzy mogli skorzystać z dodatkowych świadczeń, otrzymali przychód i teraz trzeba zapłacić PIT. Pracownicy są oburzeni, bo na wyjeździe, w sali sportowej czy na basenie chcą integrować się ze sobą, a nie z fiskusem. A jeszcze płacić mu za to pieniądze? Zaczynają się podchody.
Sprawa idzie do sądu, najczęściej z inicjatywy pracodawcy. Okazuje się bowiem, że nie wszyscy pracownicy skorzystali z tego, co firma im proponowała. Niektórzy wolą spędzić czas w domu, zamiast na integracyjnym wyjeździe. Inni nie potrafią pływać, więc nie mają zamiaru chodzić na basen. I tak dalej. A nikt nie sprawdzał, kto z jakich zajęć korzystał, wszak żadna z tych rzeczy nie jest obowiązkowa. Dlatego nie sposób stwierdzić, kto ma przychód, a kto nie, zgodnie z zasadą: jeśli nie można przyporządkować przychodu do konkretnego pracownika, to go nie ma.
Fiskus ma jednak swój pomysł na rozwiązanie tego problemu. Twierdzi, że wydatki na świadczenia trzeba podzielić na wszystkich pracowników, którym świadczenie "postawiono do dyspozycji". A jeśli pracodawca chce ustalić, komu doliczyć wartość świadczenia do pensji, to nie powinien robić trudności, tylko sporządzić listę z niego korzystających. Jeśli nie ustali, to powinien świadczenie doliczyć do pensji każdemu pracownikowi. Wziął, nie wziął, korzystał czy nie. Ważne jest bowiem, że mógł to zrobić.
Prócz sporów o zajęcia sportowe i wycieczki do sądów trafiają także kłótnie o dostęp do kawy z mlekiem i cukrem. Albo herbaty. Co ciekawe, fiskus nie zawsze bywa tutaj konsekwentny. Czasem macha ręką i uznaje, iż fakt, że firma oferuje swoim pracownikom bezpłatny dostęp do gorących napojów, nie jest jeszcze powodem, aby płacili od tego podatek dochodowy. Ale częściej upiera się, że taki poczęstunek jest dla pracowników przychodem ze stosunku pracy. I tu znów pojawia się problem: kto pił, a kto nie pił. A jak pił, to ile. Gorzką kawę lub herbatę, czy może jeszcze słodził i podlewał obficie mlekiem?
Oj, nie ma pewnie nasza skarbówka czym się zajmować. Na szczęście jest kilka rzeczy stałych, nawet w tym pełnym pułapek i zawiłości świecie.
Jeśli mąż użyczył żonie środki trwałe (np. pożyczył jej samochód), nie będzie musiała od tego zapłacić PIT, wystarczy, że podziękuje ślubnemu. I jeśli dostaniemy jakiś dyplom (plakietkę czy odznaczenie branżowe), też nie będziemy musieli za to płacić podatku. W każdym razie na razie.
Łukasz Zalewski

piątek, 6 kwietnia 2012

# Skarbówka gnębi powracających emigrantów zarobkowych.

Coraz więcej Polaków wracających po latach do kraju ma kłopoty z Urzędem Skarbowym - pisze "Rzeczpospolita".

Dziennik opisuje przypadek 90-letniej pani Haliny z Warszawy, która prawo do emerytury nabyła podczas długiego pobytu w Danii. Po powrocie do Polski duński ZUS zaczął jej przesyłać pieniądze na konto w polskim banku. Urząd skarbowy zażądał podatku od otrzymanej emerytury za 5 lat wstecz. Nie miało znaczenia to, że ciotka podatek zapłaciła już w Danii. Skarbówka zrezygnowała z egzekucji, gdy okazało się, że w Danii świadczenie było wyższe. Kontrola jednak trwała, a fiskus zażądał od emerytki podatku Belki od odsetek z oszczędności w duńskim banku.
Podobny przypadek dotyczy 26-letniego Andrzeja, który był na stypendium w USA. Nie dostawał pieniędzy, miał tylko zapewniony nocleg i wyżywienie, a 3 lata po powrocie do Polski fiskus zażądał podatku od uzyskanych za oceanem świadczeń. O studencie polski urząd skarbowy zawiadomił amerykański uniwersytet.
Wg analityków, takich sytuacji jest coraz więcej. Wiele osób uważa, że skoro płaci podatek za granicą, w Polsce nie musi się deklarować. Zwykle dopiero po paru latach zgłasza się skarbówka. Dotyczy to też osób, które wróciły do kraju, a mają konto bankowe za granicą. Na kłopoty narażają się też ci, którzy po powrocie do Polski nie mogą udokumentować dochodów - podkreśla gazeta.

Źródło: rp.pl
Opracował: G.K.

piątek, 6 stycznia 2012

# Fiskus chce wszystkich możliwych danych od Allegro.

Wrocławska skarbówka chce przeszukiwać aukcje Allegro, także te archiwalne - donosi "Gazeta Wyborcza".

Gazeta podaje, że skarbówka ogłosiła ekspresowy przetarg na narzędzie, które pozwoli dostarczać bardzo szczegółowych informacji na temat osób i firm handlujących na Allegro. Fiskus chce mieć wgląd w dane adresowe, liczbę aukcji, telefony czy numery kont bankowych. Oprogramowanie ma też udostępnić informacje o obrotach każdego ze sprzedających. A także pozwolić powiązać wiele kont jednego użytkownika. Skarbówka chce też, by serwis pozwalał na sięgnięcie także do danych archiwalnych z 2007 r. - pisze gazeta.

Źródło: gospodarka.gazeta.pl
Opracował: G.K.

czwartek, 26 lipca 2012

# Polski fiskus łamie prawo i wzystkie normy.

Ministerstwo Finansów chce wprowadzić do Ordynacji podatkowej przepisy, które mogą naruszać interesy podatników i tajemnicę skarbową.
Urzędnik fiskusa, ale też samorządowy, będzie miał prawo przekazać wszelkie informacje w zakresie podatków stanowiących dochód budżetu państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego urzędom z innych państw - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Proponowane zmiany mają umożliwić doręczanie pism Polakom przebywającym w innym kraju. Dotyczy to również korespondencji z gmin, powiatów i miast. Osoba, która nie płaci podatku na przykład od nieruchomości za mieszkanie zostawione w kraju, bo nie odebrała decyzji na dany rok, nie uniknie już odpowiedzialności. Jeśli otrzyma korespondencję przez zagraniczny fiskus, będzie można ją ścigać, jeśli nie zapłaci.
Projekt zmian nie określa precyzyjnie, jakie dane mogą być przekazywane za granica. A to - według specjalistów - łamie europejską konwencje praw człowieka.

źródło: podatki.wp.pl

środa, 19 czerwca 2013

# Fiskus chce wglądu we wszystko.


  Fiskus żąda pełnego wglądu w konta bankowe, operacje na rachunkach i przekazy pocztowe - informuje "Puls Biznesu".

Projekt MinFin zakłada, że banki, fundusze ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe będą musiały przekazywać organom skarbowym wszystkie informacje o rachunkach klientów, dokonywanych wpłatach i wypłatach, a także kredytach i pożyczkach - pisze gazeta.
Pomysł krytykują jednak eksperci. Podkreślają że zmiany proponowane przez resort finansów spowodują de facto koniec tajemnicy bankowej. Przedstawiciele Związku Banków Polskich, Konfederacji Lewiatan oraz Krajowej Izby Radców Prawnych są zdania, że propozycja ministerstwa jest zbyt dużą ingerencją organów podatkowych w prawo do prywatności. Zwracają uwagę na ryzyko ujawnienia tajemnicy handlowej, kłopoty przy udzielaniu kredytów oraz na osłabienie zaufania obywateli do instytucji finansowych.

Źródło: pb.pl
Opracował: G.K.

niedziela, 20 listopada 2011

# Fiskus wprowadza w błąd firmy by bankrutowały.

"Puls Biznesu" opisuje przypadek biura podróży Big Blue, które wykończył Jeleniogórski Urząd Kontroli Skarbowej, zastawiając na firmę pułapkę.

W 2001 r. w wyniku kontroli jeleniogórski Urząd Kontroli Skarbowej wydał decyzję, że firma prawidłowo nalicza 7% VAT od usług turystycznych i 0% VAT na przeloty czarterowe za granicę. Pod decyzją podpisał się p. Andrzej Włodarczyk, dyrektor UKS. Po roku jeleniogórski UKS ponowił kontrolę. Ten sam dyrektor Andrzej Włodarczyk podpisał odmienną decyzję, że przeloty także powinny być objęte 7% VAT-em i nałożył na firmę karę w wysokości prawie 8 mln zł. Wkrótce fiskus zablokował na kontach firmy 2 mln zł i ta straciła płynność finansową. W 2003 r. spółka Big Blue upadła - czytamy w "Pulsie Biznesu".

Źródło: pwp.pb.pl
Opracował: TC

czwartek, 19 lipca 2012

# TK przeciwko nadgorliwym fiskusom.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", Trybunał Konstytucyjny orzekł, że fiskus nie będzie mógł "po cichu" wszczynać przeciwko podatnikom postępowań ws. o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe po to tylko, aby odsunąć w czasie termin przedawnienia ich zobowiązań podatkowych, gdyż takie działanie jest niezgodne z Konstytucją.

Raport, opracowany przez GWW Tax na zlecenie PKPP "Lewiatan", wskazuje, że powszechną praktyką wielu urzędów skarbowych jest bezzasadne wszczynanie postępowań wyłącznie z uwagi na zbliżający się termin przedawnienia zobowiązań, a nie ze względów merytorycznych, nie informując o tym nawet podatnika.
Zgodnie z prawem zobowiązanie podatkowe przedawnia się po 5 latach, ale wszczęcie przeciwko podatnikowi postępowania ws. o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe zawiesza bieg terminu przedawnienia zobowiązania.

Źródło: wyborcza.biz
Opracował: TC

piątek, 27 lipca 2012

# Jak nie płacić podatków?

Oszukiwanie fiskusa się opłaca. Ryzyko wykrycia jest niewielkie, kary łatwo uniknąć, a konsekwencje i tak ponoszą uczciwi podatnicy.
Problem dotyczy zarówno przedsiębiorców jak i osób prywatnych. W przypadku tych pierwszych najpopularniejszym sposobem kiwania fiskusa są trefne faktyry. W zeszłym roku wykryto ich 140 tys., czyli o 43 proc. więcej niż w 2010. W sumie opiewały na kwotę 5,8 mld zł, niemal o 60 proc. wyższą niż rok wcześniej.
 
Fałszywe faktury służą do wyłudzania z urzędu skarbowego zwrotu podatku VAT. Najczęściej wystawiane są w obrocie paliwami. Choć w rzeczywistości niczym nie handlowano lub zakupiono zdecydowanie mniej towaru niż wykazano, to fiskus musi zwrócić podatek od wykazanych w dokumentach transakcji.

Jaka jest skala procederu? Tylko jedna zorganizowana grupa sprowadzająca z Niemiec paliwa płynne wyłudziła od państwa 35 mln zł. Wprowadziła do obiegu 506 zawyżonych faktur wystawionych na szereg firm-słupów o wartości 42 mln zł.

Można także w ogóle nie płacić podatku od sprowadzanego paliwa. "Puls Biznesu" opisał praktykę sprowadzania oleju napędowego z Białorusi. Paliwo nie było zgłaszane fiskusowi. Co więcej jego cena dla ostatecznych odbiorców była zbliżona do cen oleju sprzedawanego legalnie. Całość należnego podatku (1060 zł na msześc. paliwa) trafiała do organizatorów procederu.

Nie mniej intratnym sposobem wyłudzania zwrotu podatku jest handel złomem. W ubiegłym roku tylko jeden przedsiębiorca wystawił 700 faktur na jego sprzedaż o łącznej wartości 18 mln zł.

W ostatnim czasie hitem stały się pręty stalowe. Według Eurostatu w zeszłym roku do Polski z Łotwy wjechało 300 tys. ton prętów budowlanych. W rzeczywistości było to 5 tys. ton. Podobne proporcje między rzeczywistym a fikcyjnym wwozem można odnieść do handlu tym towarem z Czechami. Rozbieżności to najprawdopodobniej papierowy obrót służący wyłudzaniu VAT.

Paragony spod lady

Urzędy kontroli skarbowej szacują, że co czwarty sprzedawca oszukuje fiskusa, nie wystawiając paragonu. W skali całego kraju na łamaniu obowiązku ewidencjonowania transakcji budżet państwa tracić 2-3 mld zł rocznie. Dlatego kolejny rok z z rzędu trwa akcja "Weź paragon" organizowana przez Ministerstwo Finansów. Ma na celu zmobilizowanie samych obywateli do ograniczenia strat państwa.

- To wciąż się opłaca. Ryzyko wpadki nie jest duże, a zyski mogą być ogromne - mówi "PB" Stanisław Stec, były szef kontroli skarbowej.

Tymczasem nawet przyłapany na oszustwie skarbowym przedsiębiorca ma jeszcze dużo możliwości, aby uniknąć kary lub zminimalizować koszty wpadki. Zawsze może skorygować zeznanie podatkowe, zapłacić zaległe odsetki i dobrowolnie poddać się karze.

- Niestety w Polsce przepisy są bardzo surowe dla uczciwych przedsiębiorców. Dla oszustów - relatywnie łagodne, a ryzyko niezbyt duże - mówi Jerzy Martini, doradca podatkowy w Baker&McKenzie.

W zeszłym roku przyłapani na nieprawidłowościach złożyli korekty na blisko 300 mln zł. Na 5 tys. dochodzeń karnych skarbowych w 2,1 tys. przypadków sądy zezwoliły na dobrowolne poddanie się karze.

Nawet w przypadku uczestnictwa w zorganizowanej grupie zajmującej się oszustwami podatkowymi prawdopodobieństwo uniknięcia kary jest duże. W największym dotychczas procesie mafii paliwowej, której działalność naraziła budżet państwa na 10 mld zł strat, główni podejrzani zostali w grudniu 2011 roku prawomocnie uniewinnieni. Podobnie zakończyła się sprawa nieprawidłowości w obrocie paliwami z udziałem pracowników PKN Orlen, którzy zostali oczyszczeni z zarzutów korupcji oraz oszustw podatkowych.

Jedyna duża sprawa, w której winnych udało się skazać, to proces śląskiej mafii paliwowej. Dwudziestu uczestnikom zasądzono kary od 10 miesięcy do 6,5 roku. Niestety w części są to wyroki w zawieszeniu.

Jednak nie tylko przedsiębiorcy mają sposób na fiskusa. Indywidualni podatnicy również kiwają urzędy skarbowe, ale na mniejsze kwoty. Przede wszystkim ukrywają źródła dochodu lub zaniżają ich wielkość. Jest to praktyka bardzo częsta, nasilająca się, gdy rosną obciążenia podatkowe.

Kreatywność podatników jest ogromna. Gdy już przekręt wyjdzie na jaw, mają skuteczne sposoby obrony przed fiskusem. Najczęściej dodatkowe dochody tłumaczą wpływami od rodziny z zagranicy, wygraną w kasynie albo zarobkami z prostytucji.

Czynny żal receptą

Gdy tylko służby skarbowe zaczynają sobie radzić ze stosowanymi "patentami" na unikanie płacenia podatków, pojawiają się kolejne pomysły. Najnowszy to pożyczki. Osoba przyłapana na ukrywaniu dochodu po kontroli fiskusa stwierdza, że pieniądze pochodzą od rodziny i znajomych. Składa następnie korektę zeznania podatkowego i płaci 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych i odsetki od zaległości. Dodatkowo składa czynny żal z wyjaśnieniem, że nie wiedział o obowiązku względem urzędu skarbowego z tego tytułu.

To wystarczy, aby uniknąć naliczenia karnego 75-procentowego podatku czy grzywny do 30 tys. zł za nierozliczenie się z pożyczki.

Tymczasem w instrukcji Ministerstwa Finansów dla urzędów skarbowych resort w celu ukrócenia nieprawidłowości nakazuje ściślejszą kontrolę pewnych grup podatników, wyznaczonych takimi kryteriami, jak choćby wiek przedsiębiorcy. Kontrolowani będą przede wszystkim najmłodsi i najstarsi. Z badań wynika, że to te grupy są najczęściej zamieszane w nieprawidłowości w rozliczeniach z fiskusem. Problem w tym, że jednocześnie ofiarą nadgorliwości służb skarbowych padnie wielu boga ducha winnych Polaków, którzy uczciwie płacą podatki. 
 
źródło:  podatki.wp.pl

niedziela, 29 lipca 2012

# Fiskusy ignorują uniewinniające wyroki sądów!

Choć prokuratura wycofała zarzuty wobec właścicielki firmy, gdańska skarbówka się tym nie przejęła
Pracownicy fiskusa są gotowi ignorować nawet prawomocne orzeczenia organów ścigania, byle tylko usprawiedliwić swoje działania, które doprowadziły do zniszczenia przedsiębiorstwa. Choć prokuratura wycofała się ze wszystkich zarzutów wobec właścicielki firmy Atrax, gdański UKS odmawia uchylenia nałożonych wcześniej na podstawie prokuratorskiego śledztwa decyzji podatkowych.
- Urzędy Kontroli Skarbowej czują się państwem w państwie - wytyka Lech Jeziorny z Centrum im. Adama Smitha.
Agnieszka Karaban-Awdziejczyk była właścicielką nieistniejącej już firmy Atrax, dystrybutora akcesoriów do telefonów komórkowych. Znalazła się wśród podejrzanych w sprawie Bestcomu, o której wielokrotnie pisała „Rz". Prokuratura zarzuciła jej fałszerstwa księgowe i udział w grupie przestępczej, która - za pomocą faktoringu - miała wyłudzać kredyty. W grudniu 2006 r. gdański Urząd Kontroli Skarbowej zaczął kontrolę w jej firmie i naliczył blisko pół miliona złotych podatku tytułem rzekomo zaległego VAT i podatku dochodowego. Kobieta musiała zamknąć firmę.
Ale 16 lipca 2012 r. poznańska Prokuratura Apelacyjna umorzyła postępowanie tak wobec Bestcomu, jak i Karaban-Awdziejczyk. Bizneswoman wystąpiła zatem do UKS o stwierdzenie nieważności czterech decyzji podatkowych. Jednak dwa dni po uprawomocnieniu się decyzji prokuratury dyrektor gdańskiego UKS Małgorzata Bogumił odrzuciła wniosek Karaban-Awdziejczyk, w uzasadnieniu sugerując, że kobieta działała w zorganizowanej grupie przestępczej. „Analiza materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie jednoznacznie wskazuje, że obok prowadzonej działalności kontrolowana jednostka uczestniczyła w łańcuchu 'zaprzyjaźnionych firm' (...)" - napisała dyrektor Bogumił. I zarzuciła, że przedsiębiorcy działający w owym układzie wystawiali „puste faktury.
- Skoro prokuratura umorzyła to postępowanie, uznając, że nie było zorganizowanej grupy przestępczej i nie popełniono przestępstwa, to UKS nie miał prawa odwoływać się do wskazujących na nie terminów mających znaczenie prawno-karne - mówi „Rz" dr Arkadiusz Radwan, prawnik z Instytutu Allerhanda. - Takie opinie UKS mają charakter pomówienia.
A Wiesław Rusek, doradca podatkowy, pełnomocnik Karaban-Awdziejczyk, zauważa, że „organy skarbowe w sposób dowolny wykorzystują materiały z postępowań karnych". - Niejednokrotnie ich nie uwzględniają w swoich rozstrzygnięciach, szczególnie gdy są one korzystne dla podatnika - mówi.
Co na to gdański UKS? Jego rzecznik Andrzej Bartyska argumentuje, że „dyrektor urzędu kontroli skarbowej jest organem i w związku z tym samodzielnie podejmuje decyzje". Przekonuje też, że dyrektor UKS wydała swoje orzeczenie „w oparciu o materiał dowodowy zgromadzony w trakcie postępowania<", a w dniu, w którym je napisała, nie znała orzeczenia prokuratury.
Ważny jest moment, w którym ów materiał dowodowy trafił do skarbówki. Jak ustaliła „Rz", 10 stycznia 2007 r. dyrektor UKS w Gdańsku wystąpiła do prowadzącego wówczas śledztwo prokuratora Roberta Mielczarka o udostępnienie całej dokumentacji dotyczącej Atraxu. A to właśnie Mielczarek sformułował tezy o łańcuszku firm i pustych fakturach. Śledztwo nigdy ich nie potwierdziło.
Z kolei w 2010 r. poznańska prokuratura przekazała UKS analizę przygotowaną na jej zlecenie przez biegłych rewidentów. Napisali oni m.in.: „Nie stwierdziliśmy naruszenia zasad wynikających z przepisów art. 21 ustawy o księgowości", a także, że nie ma dowodów na wystawianie „pustych faktur". Tych ustaleń dyrektor ze skarbówki nie uwzględniła.
Gdański UKS nie zamierza przepraszać przedsiębiorców, których - według prawnika - pomówiono o przestępstwo. Bo według rzecznika urzędu, „nie znajduje przesłanek do twierdzenia, że podatnika należy przeprosić".
źródło:  rp.pl/

Akurat fiskusów mamy w Polsce strasznych skur#ieli więc polecam zapoznać się z wcześniejszymi wpisami:
http://samodzielniemyslacy.blogspot.com/search?q=fiskus

poniedziałek, 3 czerwca 2013

# "Dzisiaj Optimus by nie powstał".


W dzisiejszych czasach nie byłoby możliwe powstanie Optimusa. Aby dziś rozkręcić biznes, trzeba mieć dobre relacje z władzą - powiedział p. Roman Kluska, założyciel firmy Optimus, którą wykończył fiskus.

- W dzisiejszych czasach jest trudniej rozkręcać biznes, aniżeli wtedy, gdy ja zaczynałem. Teraz trzeba mieć dobre relacje z władzą. Ustawodawca tworząc prawo niejednokrotnie utrudnia młodym przedsiębiorcom start - mówił p. Kluska na spotkaniu ze studentami w Nowym Sączu. - Mam nadzieję, że będzie tutaj efekt sinusoidy, a te warunki zaczną się poprawiać. (...) W dzisiejszych czasach nie byłoby możliwe powstanie Optimusa - dodał przedsiębiorca.
P. Kluska zwrócił uwagę, że są jeszcze takie obszary gospodarki, gdzie władza nie położyła swojej ręki, przez co przedsiębiorcom udaje się w miarę normalnie funkcjonować.
- Nasza władza do tej pory nie zainteresowała się zbytnio np. produkcją jachtów. Może z jej perspektywy nie jest to branża tak „popularna”, czy istotna w polskiej gospodarce, stąd mniejsze regulacje czy komplikacje wynikające z prowadzenia takiej działalności - powiedział p Kluska.

Źródło: wpolityce.pl
Opracował: G.K.

niedziela, 25 listopada 2012

# Stukrotnością tegorocznych mandatów łatać dziurę budżetową.

Fiskus chce w przyszłym roku z fotoradarów ściągnąć aż 100 razy więcej pieniędzy niż w tym! - podaje "Wprost".

Gazeta pisze, że do końca września 2012 r. z tytułu mandatów karnych z fotoradarów do budżetu państwa wpłynęło 15,7 mln zł. W budżecie państwa zaplanowano, że przychody z mandatów wyniosą 1,2 mld zł. Na przyszły rok zaplanowano, że przychody z mandatów wyniosą aż 1,5 mld zł. By osiągnąć ten cel, na ulice ma trafić 300 nowoczesnych fotoradarów. System ma robić zdjęcie pojazdu wjeżdżającego na dany odcinek drogi i drugie zdjęcie przy wyjeździe z niego. Na tej podstawie system obliczy, w jakim czasie kierowca pokonał tę trasę i jaką miał średnią prędkość. Takie odcinki będą miały do 10 km w obszarze zabudowanym i do 20 km poza nim - podaje gazeta.

Źródło: wprost.pl
Opracował: G.K.

czwartek, 23 lutego 2012

# Fiskus zabił firmę bo miała za niską marżę.

Urzędnicy skarbowi doprowadzili firmę Kodreks z Wrocławia do upadku, bo ich zdaniem, firma miała podejrzanie niską marżę na jednym ze swoich produktów - podaje "Puls Biznesu".

- Pierwsza kontrola trwała 3 miesiące, druga 6 miesięcy. De facto w samej firmie były 2-3 osoby, a kontrolujących było 3 - mówi p. Mieczysław Kodź, założyciel i prezes Kordeksu.
Jak pisze "PB", urzędnikom kontroli skarbowej nie mieściło się w głowie, że firma na specjalistyczne urządzenia ma wysoką marżę i tym samym zarabia na tym dużo, a na herbatę nakłada niską marżę i zarabia na tym mało. W konsekwencji p. Kodź został oskarżony o oszustwa podatkowe. Zablokowano mu konta, a firma upadła - podaje gazeta. Dodaje, że pomimo przychylnych wyroków firmy nie udało się uratować. Również żaden z urzędników nie został ukarany.

Źródło: pb.pl
Opracował: G.K.

wtorek, 25 czerwca 2013

# Fiskus obchodzi prawo by dorwać podatnika.

Administracja skarbowa często wszczynała – i zapewne wszczyna – postępowania karne skarbowe tylko po to, by zobowiązania podatkowe się nie przedawniły.
Dane zebrane przez firmę GWW Tax potwierdziły to, o czym alarmowali podatnicy i ich doradcy. Z informacji uzyskanych z pięciu urzędów kontroli skarbowych (reszta odmówiła ich podania) wynika, że w latach 2009–2010 na 260 przypadków postępowań, które spowodowały zawieszenie 5-letniego terminu przedawnienia, aż w 259 procedura ruszyła w roku, z upływem którego zobowiązanie by wygasło. Eksperci są zgodni: najczęściej to nie podejrzenie popełnienia przestępstwa, lecz obawa, że nie będzie można skutecznie dochodzić podatku, skłaniała urzędników do działania.
Taka praktyka nie tylko jest niezgodna z konstytucją – co w niedawnym wyroku stwierdził Trybunał Konstytucyjny – lecz także stanowi w najlepszym razie ewidentne obejście prawa na szkodę podatników. Chodzi o to, że postępowanie, które powinno dotyczyć przestępstw, stało się pałką na przedsiębiorców, którym w sporach z fiskusem sprzyjał czas. K.J
Paweł Graczyk

poniedziałek, 24 czerwca 2013

# Szwedzki fiskus chce miesięcznych zeznań dochodowych.

Szwedzki urząd podatkowy chciałby, by w Szwecji istniał obowiązek, zmuszający pracodawców do comiesięcznego składania zeznań dochodowych.

Obecnie taki obowiązek istnieje, ale zeznanie trzeba składać co roku, a nie co miesiąc.
Zmianom przepisów przeciwny jest szwedzki rząd, co wg urzędu podatkowego "pomoże organizacjom przestępczym", które będą w ten sposób mogły łatwieć zatrudniać "na czarno" i traktować pracowników jak niewolników.

Źródło: sverigesradio.se
Opracował: Jarosław Wójtowicz

piątek, 28 czerwca 2013

# Polski fiskus dowali firmom z rajów podatkowych.

Firmy, które w krajach o łagodniejszym opodatkowaniu tworzą spółki, by uniknąć nadmiernych ciężarów fiskalnych, będą dodatkowo opodatkowane przez polskiego fiskusa już od 1 stycznia 2014 r. - donosi "Gazeta Prawna".

Gazeta pisze, że zgodnie z uzasadnieniem do projektu zmian w ustawach o PIT i CIT oraz z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE spółki prowadzące w rajach podatkowych rzeczywistą działalność gospodarczą wciąż będą mogły unikać podatków. Natomiast sztuczne struktury, tworzone jedynie w celu osiągnięcia korzyści podatkowych, będą dodatkowo opodatkowane w Polsce.
Projekt w tej sprawie jest obecnie na etapie konsultacji społecznych, ale niedługo powinien go przyjąć rząd JE Donalda Tuska.

Źródło: gazetaprawna.pl
Opracował: G.K.

niedziela, 4 września 2011

Fiskus wykończy recykling.

Kontrolerzy skarbowi mogą doprowadzić do zapaści recyklingu. Firmy apelują do JE Jacka Rostowskiego, ministra finansów, o rozsądek - podaje "Puls Biznesu".

Złomiarze alarmują, że sytuacja recyklerów do złudzenia przypomina tę, w której 10 lat temu znalazły się świetnie prosperujące firmy komputerowe Optimus i JTT Computer. Natomiast w ocenie urzędów kontroli skarbowej, branża złomiarska przez lata na szeroką skalę miała wyłudzać zwroty podatku VAT, przez co budżet państwa tracił miliardy złotych. Inspektorzy wykryli łańcuszki firm-krzaków i tzw. słupów, które wystawiały faktury, ale podatku VAT od nich nie odprowadzali. Na podstawie fałszywych faktur podatek mieli sobie odliczać odbiorcy złomu, którzy dostarczali go do hut.
- Kontrolerzy idą po najmniejszej linii oporu i blokują konta oraz nakładają dotkliwe kary na uczciwe firmy, a nie na oszustów, do których nie potrafią dotrzeć. Uczciwe firmy nie miały możliwości sprawdzenia każdego małego dostawcy i ocenić, czy wystawiane przez niego faktury były rzetelne - ubolewa p. Kazimierz Poznański, prezes Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu. - Kontrole mają wszyscy w branży. Bywa, że jednego dnia wpadają do nas trzy ekipy. Niczego nie znajdują, ale siedzą w firmie i dezorganizują pracę - skarży się z kolei p. Janusz Grabowski, prezes Scholz Polska.

Źródło: pb.pl
Opracował: G.K.