sobota, 20 kwietnia 2013

# 73% Francuzów przeciwko islamowi.


Francuzi wyrazili swoje opinie na temat różnych religii spotykanych w dotkniętej multikulturalizmem Francji. Z sondażu przeprowadzonego przez Institut Montaigne i Agencję badawczą Tilder, związaną z programem “Place aux idées” (“Miejsce dla idei”) emitowanym w kanale parlamentarnym LCP, wynika, że jedynie islam jest negatywnie odbierany przez większość społeczeństwa.
fr-islamAż 73% respondentów zadeklarowało swój negatywny stosunek do tej religii, są to niemalże 3/4 badanych. W wypadku innych religii, stosunek pozytywny zdecydowanie górował nad negatywnym wśród ankietowanych. W pytaniu o buddyzm aż 87% badanych wyraziło swój pozytywny stosunek do tej religii, po buddyzmie najbardziej lubiany we Francji jest protestantyzm, który pozytywnie ocenia 76% badanych, kolejny na liście jest katolicyzm z 69% i judaizm, do którego pozytywnie podchodzi 64% badanych. W tym kontekście islam wypada na prawdę blado, gdyż tylko 28% respondentów odpowiedziało, że postrzega go pozytywnie.
Wprawdzie ponad połowa badanych (52%) uznała, że islam jest religią taką sama jak inne, to tylko 36% respondentów uważa, że konstytutywną laickość kraju można pogodzić z praktykami tej religii.
Islam jest drugą pod względem ilości wyznawców religią we Francji, na 56 milionów mieszkańców kraju nad Loarą aż około 8 milionów jest wyznawcami Allaha, stanowiąc tym samym ponad 7% populacji. Większość muzułmanów pochodzi z byłych kolonii w Północnej Afryce i przyjechało do Francji korzystając z przywilejów przysługujących byłym koloniom.
Wyznawcy tej religii znani są z silnej odrębności i niechęci do integracji ze społeczeństwem Republiki Francuskiej. W ankiecie 40% badanych stwierdziło, iż obecność islamu w ich kraju wzbogaca tamtejszą kulturę. W praktyce jednak raczej ją dominuje.
na podstawie: islamversuseurope.blogspot.com
źródło: autonom.pl

# Pracownicy uciekają z ABW.


Ponad 400 funkcjonariuszy ABW złożyło w ubiegłym roku wnioski o zwolnienie ze służby. W tym roku to już kolejne 52 osoby - czytamy w "Naszym Dzienniku".

Gazeta wyjaśnia, że odchodzący funkcjonariusze skarżą się na brak poczucia stabilności i cięcia przywilejów. Obawiają się też planowanych przez premiera reform, które mogą skutkować cięciami emerytur funkcjonariuszy pozostających jeszcze na służbie.
- Ta fala odejść jest bardzo niepokojąca. Jeżeli odchodzą byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, to bardzo dobrze. Jeśli ze służbą rozstają się doświadczeni funkcjonariusze, wykształceni po 1989 r., to bardzo źle dla służby, bo to oni posiadają największe doświadczenie, wiedzę i możliwości realizacji różnego rodzaju skomplikowanych zadań - ocenia p. Bogdan Święczkowski, były szef ABW.

Źródło: naszdziennik.pl
Opracował: G.K.

# Co czwarty Polak gotowy wyjechać z kraju.


Niemal 30 procent pracujących Polaków myśli w tym roku o wyjeździe zarobkowym za granicę. To o 2,5 raza więcej niż przed rokiem, i to mimo że bezrobocie w tym czasie wzrosło "tylko" o półtora procent - wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Work Service. Najczęściej za kraj imigracji podawane są Niemcy. W ubiegłym roku skorych do wyjazdu z Polski w poszukiwaniu pracy było niemal 12 procent spośród czynnych zawodowo Polaków.

Najwięcej chętnych jest do wyjazdu do Niemiec - kraj ten jako zarobkową ziemię wskazuje niemal 30 procent pytanych. Na drugim miejscu - 16,9 proc. - plasuje się Wielka Brytania. Niemal osiem procent wskazuje za to Skandynawię. Z pierwszej piątki wypadły za to Stany Zjednoczone, które jeszcze rok temu były wskazywane jako jeden z bardziej pożądanych kierunków.
źródło:  aktyw14.net

# Wojsko będzie mordować 11 listopada?


Po ustawie numer 1066 czas na kolejny projekt mający na celu zdławić nieunikniony bunt społeczny. Nowy projekt rządowej ustawy przewiduje daleko idące zmiany w zakresie stanu wyjątkowego i funkcjonowania policji.
psy-minNowe regulacje mogłyby dopuścić sytuacji użycia oddziałów i pododdziałów sił zbrojnych w przypadku, gdy policja nie byłaby w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków. Oznacza to, iż wojsko pojawiłoby się na ulicach bez konieczności ogłoszenia stanu wyjątkowego. Wyprowadzić na ulice wojsko mógłby prezydent RP bądź minister obrony na wniosek MSW. Oddziały sił zbrojnych będące na ulicach uzyskałyby uprawnienia przysługujące funkcjonariuszom policji i umożliwiające im samodzielne działanie.
Kolejny kontrowersyjny przepis dotyczy swobody w zakresie operowania bronią palną. Teoretycznie oddziały zwarte policji bądź wojska do dyspozycji mogą mieć środki przymusu bezpośredniego, jak pałki czy też broń gładkolufowa. Pojawia się jednak niesprecyzowany zapis sugerujący, że użycie broni palnej jest dozwolone “w sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu uprawnionego lub innej osoby”.
Generują się obawy dotyczące nadużyć tego przepisu. Decyzja o otwarciu ognia nie należałyby bowiem do przełożonych, dowódców kompanii i plutonów, lecz do szeregowych funkcjonariuszy policji. Ci zaś, jak powszechnie wiadomo, mają tendencje do wpadania w irracjonalny gniew i agresje, która dziś już zezwala im na kopanie w głowę spokojnych demonstrantów.
na podstawie: stadionowioprawcy.net
źródło: autonom.pl

# Belgijski pomysł na walkę z islamem.


vlaams-belang-islam14 kwietnia Belgijska partia Vlaams Belang (Interes Flamandzki) przedłożyła dziesięciopunktowy program walki z islamskim fundamentalizmem i propagandą dżihadu. Szacuje się, że przynajmniej tysiąc osób z całej Europy bierze obecnie udział w walkach w konflikcie syryjskim – po stronie wspieranych przez światowe mocarstwa dżihadystów, a przeciwko legalnie funkcjonującym władzom z prezydentem Assadem na czele.
Vlaams Belang uważa, że werbunek w szeregi dżihadystów ma miejsce również pośród europejskiej młodzieży. Politycy partii twierdzą, że ci, którzy dzisiaj walczą po stronie syryjskiej tzw. “opozycji”, jutro mogą usiłować siłą wprowadzać islamski porządek w krajach Europy. Dodają również, że werbunek w szeregi islamskich ekstremistów to tylko wierzchołek góry lodowej – islamskiego ekstremizmu samego w sobie. Zwracają również uwagę na funkcjonujące w Belgii sieci islamskich radykałów, “szerzących przemoc i nierespektujących demokratycznego porządku”.
Jako przykład werbunku młodzieży europejskiej dla walki o religijnym podłożu przytacza się przykład Briana De Muldera, który przeszedł na islam i przyłączył się do islamistów walczących w Syrii. Na YouTube pojawił się materiał, w którym Brian i inny świeżo upieczony młodociany islamista słuchali przemówienia Fouada Belkacema, lidera Sharia4Belgium. Z kolei na Facebooku i Twitterze nawoływanie do “świętej wojny” uchodzi płazem, w przeciwieństwie do głosów niechętnych imigracji i islamowi – takie głosy są skrzętnie przez administrację usuwane.
Vlaams Belang wskazuje szereg miejsc, w których propaguje się dżihad i werbuje “świeżą krew”. Są to między innymi meczety, muzułmańskie centra, ostatnimi czasy również więzienia i internet. Islamskie kanały telewizji kablowej i satelitarnej również znajdują się na liście nośnych środków przekazu radykalnej islamskiej propagandy.
W związku z tym, Vlaams Belang przedkłada 10-punktwy program walki z islamską propagandą:
1) Zamknięcie wszystkich meczetów, w których ma miejsce ekstremistyczna propaganda.
2) Pozbawienie belgijskiego obywatelstwa wszystkich radykalnych muzułmanów.
3) Kazania w meczetach powinny odbywać się w miejscowym języku.
4) Deportacja rozsiewających wrogość religijną imamów oraz liderów ekstremistycznych islamskich organizacji.
5) Zablokowanie, przy współpracy z krajami Unii oraz innymi europejskimi państwami, dostępności takich islamskich kanałów telewizyjnych jak Al Wisal i Shada al-Hurriyah, które zajmują się radykalną islamską propagandą.
6) Ukrócenie nielegalnego umieszczania anten satelitarnych na dachach i fasadach domów.
7) Blokowanie ekstremistycznych stron w internecie.
8) Akcent na praktykę oraz adaptacja obecnej ustawy o walce z terroryzmem.
9) Izolacja osadzonych, propagujących idee radykalizmu islamskiego w więzieniach.
10) Wprowadzenie polityki aktywnej ochrony młodzieży przed wpływem kręgów ekstremistycznych na przykładzie Wielkiej Brytanii i Niemiec.
Komentarz:
Powyższe punkty, jakkolwiek pięknie brzmiące w teorii i uderzające w czułą strunę “zagrożenia islamizmem”, w praktyce (szczególnie 7, 8 i 10) mogą doprowadzić do pogłębienia inwigilacji, cenzury i ograniczenia prywatności zwykłego obywatela. Wystarczy zamienić islamistów na po prostu ekstremistów, co prawdopodobnie miałoby miejsce po wprowadzeniu takiej ustawy w życie i poczyniony zostanie kolejny duży krok na drodze do absolutnej kontroli obywatela przez państwo.
Do niedawna nagminnie używany straszak “na pedofili” prawdopodobnie stracił na swej nośności, stąd przeniesienie punktu ciężkości w propagandzie inwigilacyjnej i straszenie “islamizmem”. Jest to bolesne szczególnie w przypadku partii rzekomo patriotycznych, czy nawet nacjonalistycznych, a takie łatki bywają przyklejane do Vlaams Belang.
W istocie jest to jednak partia o bardzo podobnym profilu co syjonistyczna i całkowicie skompromitowana holenderska Partia Wolności pod wodzą Geerta Wildersa. Fanatyczna miłość do izraelskiego reżimu oraz prymitywna antyislamska mania – oto faktyczne czynniki kryjące się  za powyższym pseudodekalogiem, mającym rzekomo uchronić Belgię przez islamem.
źródło: autonom.pl

# Czy Scytowie byli Sławianami?

Oto kolejny fragment interesującej dyskusji ze strony Histmag, która się toczy pod hasłem „Słowianie na ziemiach polskich”: http://histmag.org/forum/index.php?topic=2163.30
Zainteresowanych dogłębnie tematem tam właśnie odsyłam

C.B.
Oto dyskusja:
…
Byli naszymi przodkami, to nie ulega wątpliwości.
Pytanie, czy byli przodkami innych Słowian?
To jest najważniejsze. Gdzie była prakolebka Słowian?

Możliwych scenariuszy jest kilka, np.
- Słowianie mieszkali nad Wisłą i nad Dnieprem i na Bałkany migrowały obie grupy,
- Wenetowie (Słowianie) migrowali na wschód i wchłonęli Scytów Oraczy (Skolotów/Saków) dając początek odłamowi Sklawinów (Sakaliba).
- Wenetowie (Słowianie) mieszkali nad Wisłą i wchłonęli jakieś przybywające od wschodu grupy sarmackie, które się zeslawizowały.
A może wszystkie są poprawne lub tylko 2 albo 1, a może inny scenariusz…..

…
Nie ważne czy byli Słowianami, Italikami, Ilyrami etc. Nazwa zmieniała się z elitami.
Byli NASZYMI PRZODKAMI. Mieszkali tu od hoho i jeszcze dłużej.
Dlatego spokojnie można mówić o pochodzeniu Słowian. Nie ma co się denerwować.
Jesteśmy tu auto “od zawsze”, nawet jeśli kilku jest allo
Odpowiedź na te pytania może nam dać dzisiaj tylko genetyka, językoznawstwo i Herodot.
„Kolebką Prasłowian były ziemie rozciągające się od Bałtyku po Karpaty i od Odry aż po środkową Desnę i górny Doniec.”
- Tak mówią językoznawcy: T. Lehr-Spławiński, M. Rudnicki, T. Milewski, S. Rospond i inni.
Genetycy w zasadzie to potwierdzają, gdyż na wspomnianym obszarze żyje ludność dość jednorodna genetycznie o dominujących znacznikach genetycznych, czyli haplotypach, słowiańskich. Brak jest natomiast haplotypów, które łączy się z plemionami italskimi, illirijskimi, czy germańskimi. Czyli Kossinę, Jordanesa i Kokowskiego można spokojnie odłożyć na półkę. Nie sprawdzają się.
Brak obcych wpływów językowych i genetycznych wskazuje na autochtoniczność Słowian na ziemiach między Odrą i Dnieprem. Genetyka wyklucza również teorie tzw. wschodniego pochodzenia Słowian. Nie widać tego w DNA.
Jest więc bardzo prawdopodobne, że zarówno Wenetowie/Wenedowie, jaki i Scytowie Oracze, byli Słowianami.
To ostatnie, to coś nowego. Ale tak mówi nam genetyka. Niedawno zbadane starożytne DNA scytyjskie jest typowo słowiańskie zarówno pod względem haplotypu Y-STR (znaczników zawartych w chromosomie męskim Y) jak i też autosomalnie (tzn. w innych chromosomach). To oznacza bardzo bliskie pokrewieństwo biologiczne. Na mapach genetycznych Europy starożytne autosomalne DNA Scytyjskie plasuje się dokładnie tam, gdzie DNA współczesnych Polaków i Rosjan.
Obecnie kwestionuje się stary dogmat, że Scytowie mieszkający nad Morzem Czarnym byli ludem irańskim. Odkryto bowiem, że irańscy Osetyńczycy – do tej pory uważani za potomków Scytów – nie mają ze Scytami nic wspólnego (inne DNA). Nie ma w tej chwili żadnych dowodów na to, że Scytowie mówili dialektem irańskim. Nie ma też śladów występowania dialektów irańskich wśród ludności zamieszkującej te tereny w czasach historycznych. Niespotykana rzecz aby język tak nagle zupełnie zniknął. Bardzo prawdopodobny jest natomiast inny scenariusz, łączący Scytów i Słowian.
Oto gdzie dzisiaj mieszkają potomkowie Scytów z epoki brązu i żelaza – tam gdzie kropki
Herodot pisał, że Scytowie Królewscy oraz inne plemiona rzekomo scytyjskie mieszkające na północy (Neurowie, Budynowie, Gelonowie itp.), miały podobne obyczaje i mówiły tym samym językiem.
Do tej pory nauka nie może znaleźć odpowiedzi na pytanie, co się stało z tymi Scytami. Ze stepu przepędzili Scytów Hunowie. Ale co się stało z innymi Scytami, tymi nie mieszkającymi na stepie? Moim zdaniem, „stepowcy” zostali wchłonięci przez Słowian, a „oracze” to byli Słowianie. Powód, dla którego nie możemy dziś odróżnić Scytów od Słowian jest taki, że oni nie różnili się niczym istotnym między sobą. Mówili podobnym językiem, wyglądali podobnie, mieli podobne DNA, podobne obyczaje, religię itp.
Herodot pisze, że kiedy armia perska wkroczyła do kraju Scytów, ci wysłali wozy z dobytkiem, żonami itp. na północ, do sąsiednich plemion. To samo stało się – moim zdaniem – gdy Scytowie/Sarmaci byli atakowani przez Hunów ze wschodu i Rzymian z zachodu. Nie widząc możliwości życia na dotychczasowym terytorium, wynieśli się na północ, tzn. do Słowian. Na opuszczone tereny wkroczyły wtedy jakieś wędrujące wzdłuż Dunaju plemiona germańskie, przodkowie Gotów.
Myślę, że to właśnie późniejsze walki wewnętrzne między Scytami/Słowianami i epidemie mogły przyczynić się do załamania gospodarczego i ogólnej biedy na terytoriach między Bałtykiem i Karpatami w stopniu większym niż najazdy Hunów.
Podsumowując, na podstawie danych jakie dostarcza nam genetyka, językoznawstwo, archeologia i historiografia najbardziej prawdopodobne jest to, że prakolebką Słowian były tereny między Odrą i Dnieprem oraz Karpatami i Bałtykiem. Jest to teren wystarczająco duży aby pomieścić tak olbrzymi lud. Osobiście nie wierzę w eksplozje demograficzne i inne podobne bzdury – nikt nie dostarczył na to żadnych dowodów. Nie wierzę również w migracje i całkowitą wymianę wielkich rolniczych ludów. Migrują zawsze tylko grupy, a nie całe ludy.
…
To mają być domniemane kolebki Prasłowian – tylko że to są późne kontynuacje, a nie prakolebki.
Gdyby „Scytowie rozpłynęli się wśród ludności kaukaskiej”, to zostawili by po sobie tam jakiś ślad, np. moglibyśmy zaobserwować wyższy niż w sąsiednich populacjach odsetek typowo scytyjskich haplotypów R1a1. Pod względem autosomalnego DNA też z pewnością odstawaliby od ludności sąsiedniej i zbliżyli do populacji centralnej Europy. Nic takiego nie zaobserwowano. Odsetek R1a1 wśród Osetyńczyków należy do najniższych w regionie, około 1%. Osetyńczycy nie są więc potomkami Scytów i nie ma dowodów na jakiekolwiek związki między nimi. Język osetyński należy do dialektów zachodnioirańskich, a na zachodzie Iranu obserwuje się najniższy odsetek R1a1. Irański dialekt, którym mówią Osetyńczycy, to z pewnością perskie wpływy językowe, a nie scytyjskie.
Cytat: Czajna Seczen w 21 Październik 2009, 01:56:30
1. Jakie są podstawy identyfikacji określonego haplotypu z konkretnym etnosem? I czy genetyka radzi sobie np. z przypadkami rozpłynięcia się małego ludu w znacznie większym (np. Bułgarzy)?
W ostatnim czasie genetyka posunęła się bardzo do przodu i badania autosomalnego DNA wraz z Y-STR, pozwalają na dość precyzyjne określenie podobieństwa genetycznego w ramach grup etnicznych.
Oto przykładowa mapka z niedawnych badań Novembre et al. (2008):
http://img146.imageshack.us/img146/4204/novembreplotao2.jpg
Widzimy tutaj wyraźne podobieństwa genetyczne między grupami etnicznymi. Na przykład Polacy i Rosjanie są blisko siebie. Niemcy, Duńczycy, Holendrzy i Anglicy też tworzą klaster.
W przypadku rozpłynięcia się małego ludu w większym, np. Bułgarzy czy Tatarzy w Polsce to przebadanie danego osobnika, o którym wiemy, że jest np. Tatarem, pokazałoby, że jego autosomalne DNA leży poza głównym klastrem polskim i przesunięte jest bliżej Azji.
Haplotypy Y-STR pozwalają dodatkowo ustalić pokrewieństwo w linii ojcowskiej i dystans genetyczny między osobnikami pokrewnymi, co jest bardzo przydatne w datowaniu różnych migracji itp.
Przebadane do tej pory aDNA scytyjskie, czyli DNA ze stanowisk archeologicznych, pokazuje, że pasuje ono idealnie do klastra polsko-rosyjskiego pod względem autosomalnego DNA (jest dziesięć razy bardziej podobne do DNA Polaków i Rosjan niż do DNA innych Europejczyków). Pod względem Y-STR, to w Polsce i u innych Słowian można znaleźć najwięcej podobnych do scytyjskich haplotypów Y-STR. Genetyczne podobieństwo jest więc niewątpliwe. Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy, ale o tym napiszę później, jak będę miał trochę więcej czasu.
Herodot pisze o podobieństwach językowych i obyczajowych między sąsiadami Scytów w czwartej księdze „Dziejów”, w różnych miejscach. Omówię to później.

Dystrybucja R1a1a w Europie
…
W którym miejscu Herodot pisał, że mówiły tym samym językiem?
Fragmenty mówiące, że niektórzy sąsiedzi Scytów mówili tym samym językiem i mieli podobne obyczaje znajdują się w księdze czwartej „Dziejów” Herodota.
Jedynym sąsiednim plemieniem, o którym Herodot wyraźnie stwierdza, że różni się językiem i obyczajami od Scytów są Androfagowie.
Czytamy w „Dziejach” 4.106: „Androfagowie […] język jednak mieli odrębny […]”.
O Agatyrsach czytamy w 4.104: „W innych swych zwyczajach zbliżają się do Traków”.
Androfagowie zatem wyglądają na zupełnie odrębny lud. Agatyrsowie natomiast może są podobni do Scytów, ale bardziej do Traków. Język Tracki to język satemowy i prawdopodobnie bliski scytyjskiemu.
O Sauromatach pisze Herodot w 4.117: „Sauromaci posługują się językiem Scytyjskim […]”.
Sauromaci zatem są pod względem języka Scytami.
Wypowiedzi Herodota dotyczące Gelonów i Budynów są niejasne i niespójne.
Gelonowie są rolniczym ludem posiadającym miasta z drewna i ogrody i mieszkającym wśród Budynów, koczowników o niebieskich oczach i rudawych włosach, jedzących szyszki.
O Gelonach pisze Herodot w 4.108: „Są bowiem Gelonowie co do pochodzenia Hellenami, którzy wypędzeni ze swoich punktów handlowych, osiedlili się u Budynów; posługują się bądź scytyjskim, bądź helleńskim językiem”.
Dalej w 4.109 Herodot pisze: „Budynowie nie mówią tym samym językiem, co Gelonowie, a także ich tryb życia nie jest ten sam. […] Hellenowie wprawdzie także Budynów nazywają Gelonami, ale całkiem niesłusznie”.
Wygląda na to, że plemię Gelonów jest dwujęzyczne – używa języka scytyjskiego i greckiego. Prawdopodobnie składa się z rolników mówiących głównie po scytyjsku i ludności miejskiej, zajmującej się  handlem i rzemiosłem, i mówiącej, przynajmniej częściowo, po grecku.
Interesująca jest relacja między Budynami i Gelonami. Co mogą oznaczać powyższe słowa Herodota: „Budynowie nie mówią tym samym językiem, co Gelonowie” oraz „Hellenowie także Budynów nazywają Gelonami”?
Otóż, moim zdaniem, mogą one oznaczać to, że Budynowie nie są dwujęzyczni i nie mówią po grecku, czyli nie używają jednego z języków Gelonów. Mogą natomiast używać języka scytyjskiego, bo w opinii Greków Budynowie i Gelonowie to ten sam lud, tzn. mówią tym samym językiem, chociaż oczywiste jest, że różnią się zajęciami: Gelonowie to rolnicy, a Budynowie to pasterze.
Ogólnie rzecz biorąc mówimy tutaj o plemionach bliskich sobie pod wieloma względami.
O Neurach czytamy w „Dziejach” 4.105: „Neurowie mają scytyjskie zwyczaje”.
Wiemy, że po jakiejś klęsce żywiołowej, która dotknęła ich kraj zamieszkali wśród Budynów. Oznacza to, że są z Budynami bardzo zaprzyjaźnieni i bardzo prawdopodobne jest, że mówią tym samym językiem, tzn. po scytyjsku.
O Melanchlajnach też czytamy w 4.107: „Zwyczaje ich są scytyjskie” itd.
Język Scytów znad Morza Czarnego jest nieznany. Po tym jak się okazało, że Osetyńczycy nie mają ze Scytami nic wspólnego, nie ma dowodów na to, że był to język irański (napiszę to tym jeszcze więcej później).
Na stepie żyli koczownicy, Scytowie królewscy. Natomiast na północy zaczynały się lasy i kultury mieszane rolniczo-pasterskie i rolnicze. Prawdopodobnie północni sąsiedzi Scytów Budynowie, czy Neurowie należeli od takich kultur. O Gelonach wiemy, że byli rolnikami, żyli wśród lasów i mówili – przynajmniej częściowo – po scytyjsku. Co do Budynów i Neurów możemy się domyślać, że też mówili po scytyjsku.
Pytanie: co się z tymi Scytami-rolnikami stało?
W okresie, który opisuje Herodot kraj Scytów dochodził do Dunaju.
Północnymi sąsiadami Scytów mogli być najprawdopodobniej Słowianie. Tu kilka mapek z angielskiej Wikipedii.
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Slavic_distribution_origin.png
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Balto-Slavic_lng.png
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Slavarchaeology.png
Polscy językoznawcy: T. Lehr-Spławiński, M. Rudnicki, T. Milewski, S. Rospond i inni, z kolei twierdzą – jak już pisałem – że „Kolebką Prasłowian były ziemie rozciągające się od Bałtyku po Karpaty i od Odry aż po środkową Desnę i górny Doniec”.
Moim zdaniem, ci zaginieni Scytowie-rolnicy mogą mieć związek ze Słowianami.

Tu przynajmniej zasięg w VIII wieku się zgadza – chociaż Saksonowie i Bawarowie byli ludnością mocno zmieszaną ze Słowianami.
Przebadane do tej pory aDNA scytyjskie, czyli DNA ze stanowisk archeologicznych, pokazuje, że pasuje ono idealnie do klastra polsko-rosyjskiego pod względem autosomalnego DNA (jest dziesięć razy bardziej podobne do DNA Polaków i Rosjan niż do DNA innych Europejczyków). Pod względem Y-STR, to w Polsce i u innych Słowian można znaleźć najwięcej podobnych do scytyjskich haplotypów Y-STR. Genetyczne podobieństwo jest więc niewątpliwe. Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy, ale o tym napiszę później, jak będę miał trochę więcej czasu.
Gdzie? Źródła poproszę.
Oto niektóre:
http://muse.jhu.edu/login?uri=/journals/human_biology/v076/76.1ricaut.pdf
http://www.springerlink.com/content/e48j28227r67184u
http://www.springerlink.com/content/4462755368m322k8/?p=087abdf3edf548a4a719290f7fc84a62&pi=0
http://www.springerlink.com/content/b1hh1j1xw104qxug/
To na początek. Omówię je później.
Warto przyjrzeć się mapce z Christine Keyser (2009) pokazującą gdzie obecnie mieszkają ludzie mający identyczne haplotypy z tymi, które odkryto w szkieletach Scytów pochodzących z epoki brązu i żelaza.
http://i129.photobucket.com/albums/p217/dpwes/Ystr.jpg
Warto je też porównać z innymi mapkami:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_700.png
http://en.wikipedia.org/wiki/File:R1A_map.jpg
Myślę, że te mapki dają do myślenia. Moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne, że Scytowie i Słowianie to ludy bardzo sobie bliskie, a może nawet są  tym samym ludem.
GP_mars, podaj prace naukowe (najlepiej od razu z cytatami), które potwierdzają twoje hipotezy.
…
Mam pytanie: czy nie masz wątpliwości dotyczących łączenia np. garnków z etnosami? Garnki można przecież zmieniać. Jedna i ta sama osoba, może używać różnych garnków w różnych okresach swojego życia. Jesteś młody, nie masz kasy, używasz tanich i kiepskich garnków. Dorabiasz się i kupujesz lepsze. Czy zmieniłeś etnos? Podobnie było z grupami ludzi, czy z plemionami. Garnki, stroje, broń itp. można zmieniać, kupować, naśladować itp.
Ale genów nie można zmienić. Dlatego obecnie panuje przekonanie wśród naukowców, że genetyka daje nam najpewniejsze informacje odnośnie migracji i kontaktów starożytnych populacji. Wszelkie teorie wymyślone przez historyków, archeologów itp., jeśli nie są potwierdzone przez genetyków, nie są pewne.
Weźmy przykład z naszego podwórka, tzw. hipotezę Gotów w Polsce. Pewni uczeni, szczególnie niemieccy, uważają, iż można zawierzyć Jordanesowi i uznają, że Goci pochodzą ze Skandynawii, osiedlili się u źródeł Wisły, i wyciągają stąd wnioski odnośnie kultury Wielbarskiej, interpretują garnki itd.
Z kolei językoznawcy twierdzą, że to niemożliwe, bo język Gotów wykazuje najwięcej podobieństwa do górnoniemieckiego, a najmniej do szwedzkiego; Goci nie mogli więc pochodzić ze Skandynawii, pochodzą raczej z południowych Niemiec.
Kto ma rację?
Otóż ten spór może rozstrzygnąć tylko genetyka.
Jeśli Goci pochodzą ze Skandynawii, a wiemy, że osiedlili się w Hiszpanii, to pewne grupy genów, pewne haplotypy, występujące w Skandynawii, powinny być obecne Hiszpanii.
Czytałem ostatnio relację pewnego badacza, który chciał oszacować wielkość populacji Gotów poprzez zmierzenie udziału w populacji Hiszpanii pewnych charakterystycznych dla Szwecji haplotypów. Problem jednak w tym, że do tej pory tych hapltypów nie udało się w Hiszpanii znaleźć. Nie to, że jest ich mało i trudno dokonać oszacowań, wiarygodnych wyliczeń procentowych itp., tylko że tych haplotypów nie ma tam w ogóle! Wygląda na to, że albo populacja Gotów była bardzo, bardzo mała, albo Goci nie pochodzą ze Skandynawii.
Genetyka może zatem być użyteczna przy badaniu historii etnosów i jest niezastąpiona przy weryfikacji hipotez historyków czy archeologów. Wiele teorii historycznych, uznawanych do niedawna za pewne, upadło, bo genetyka ich nie potwierdziła. Myślę, że jeszcze więcej upadnie w niedalekiej przyszłości.
Wracając do twoich wątpliwości, to obecnie trudno jest łączyć haplogrupy z konkretnymi etnosami, bo ludność Europy jest już bardzo wymieszana. Oto stan obecny:
http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml
Ale kiedyś tak nie było. Pewne haplogrupy dominowały wśród pewnych kultur i wśród pewnych ludów. Dzięki genetyce możemy śledzić losy tych ludów. Oto mapka pokazująca historię Europy od neolitu do epoki brązu:
http://www.eupedia.com/europe/neolithic_europe_map.shtml
Warto zwrócić uwagę na kulturę Bug-Dniestr (Kurgan) na pierwszej mapce. To właśnie z tej kultury, nazywanej kulturą kurhanów, wyłonił się etnos słowiański. Jest ona łączona z haplogrupą R1a i do tej pory ta haplogrupa dominuje wśród Słowian. Z tą haplogrupą łączy się też Scytów, bo wszystkie przebadane do tej pory starożytne DNA ze scytyjskiech szkieletów okazały się R1a. Coraz więcej danych wskazuje też na to, że kultury ceramiki sznurowej, trzciniecka i łużycka były prasłowiańskie, tak jak uważali polscy uczeni. prof.Hensel, prof Gardawski, prof.Kostrzewski i inni. Myślę, że genetyka da nam w końcu ostateczne dowody.
źródło:  bialczynski.wordpress.com

# Okeanos - Około-nas.


1. Okeanos  ––  Około-nas

W najstarszych mitach greckich ‘Okeanos’ oznaczał rzekę otaczającą, opływającą ziemię wokoło. Słowo gr.’Okeanos’ zanim uległo personifikacji i stało się imieniem boga, było nieosobowym terminem opisowym i oznaczało tyle, co ‘około-nas’.
W językoznawstwie przyjmuje się, że odpowiadające sobie formy o podobnym znaczeniu i strukturze pochodzą od wspólnego przodka.
W naszym przypadku podobieństwa semantyczne i fonetyczne są oczywiste i proste do zauważenia.

Pol. ‘około-nas’ –> ‘*okełanos’ –> gr. ‘Okeanos’.

Jakiś czas temu, jak to często się zdarza zupełnie przypadkiem, znalazłem potwierdzenie mojej hipotezy.
Czytając „Filozofię przedsokratejską” G.S. Kirk, J.E. Raven, M. Schofield 1999 na str. 30 natrafiłem na następujący fragment:

Przetarłem oczy i sprawdziłem w wersji angielskiej na str.12.
“The presocratic philosophers: a critical history with a selection of texts” By Geoffrey Stephen Kirk, John Earle Raven, Malcolm Schofield




Wszystko się zgadzało.

Zainteresowany tym odkryciem zajrzałem do słownika „Sanskrit-English Dictionary” M. Monier-Williams na str. 157 (3 kolumna na środku):

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw0157-Avraska.jpg

Wszystko się zgadzało, wed ‘ā-śáyāna’ i gr. ‘ὠκεανός’ uważane są przez językoznawców za słowa pokrewne sobie.

Warto zwrócić uwagę na różnice w notacji: ‘c’ z ogonkiem pod spodem w „Filozofii przedsokratyjskiej”odpowiada głosce ‘s’ z kropką nad w słowniku Monier-Williamsa i ‘ś’ w innych książkach, którą to notację będę tutaj używał.
Wed. ‘śa’ wymawiamy jak pol. ‘szia’
http://www.tilakpyle.com/sanskrit_alphabet.htm

Ponieważ dość dużo wiadomo, jak języki indoirańskie ewoluowały, w oparciu o ustalone prawa możemy teraz zrekonstruować wed. ‘ā-śáyāna’ i zobaczyć, jak wyglądała pierwotna PIE forma tego słowa.

W książce “Indo-European linguistics: an introduction” By James Clackson 2007 na str.32 w tabeli 2.3 mamy podane kilka potrzebnych nam praw:




Najpierw przyjrzyjmy się dobrze słowu wed. ‘‘ā-śáyā-na’ i zobaczmy co w nim jest przedrostkiem, co przyrostkiem, a co rdzeniem.

1.1  pol. ‘o’ –> wed. ‘a’

Słowink Monier-Williamsa pokazuje, że ‘ā-’, czyli długie ‘aa-’, jest przedrostkiem, który zgodnie z prawem Brugmanna z tabeli 2.3 pochodzi z pie. ‘o’.
Pie. ‘o’ –> wed. ‘ā’.
Stąd prawdopodobna rekonstrukcja *‘o-śoyo-nas’ –>wed. ‘ā-śáyā-na’ lub ‘ā-śáyā-na-h’ z kropką pod ‘h’.

1.2  pol. ‘-nas’ –> wed ‘nas’/ ‘-nah’/ ‘-na’

Przyrostek wed.‘-na’ lub ‘-na-h’ z kropką pod h, co zgodnie z zasadami sandhi oznaczało, że była tam głoska ‘s’, pochodzi od zaimka osobowego liczby mnogiej wed.’nas’ oznaczającego to samo w jęz. polskim czyli pol.‘nas’.
Litera ‘h’ z kropką pod nazywa się Visarjaniya i sylaba ‘ah’ z kropką pod ‘h’ zastępuje w pewnych sytuacjach sylabę ‘as’, przy czym czasem też zanika, stąd ‘-na-s’ –> ‘-na-h’–> ‘-na’

W książce „A Vedic grammar for students” Arthur Anthony Macdonell na str 35 w paragrafie 45 czytamy o zaniku Visarjaniya:

W książce „A Vedic grammar for students” Arthur Anthony Macdonell na str. 105 czytamy, że w wedyjskim sankrycie były używane zaimki osobowe liczby mnogiej wed.‘nas’ –pol. „nas” i wed. ‘vas’ –pol.„was”, które przetrwały również w łacinie w formie ‘nos’ i ‘vos’.
W najstarszych tekstach ‘Rigwedy’ występują w odpowiednich przypadkach wyłącznie formy zaimków wed. ‘nas’ i ‘vas’, co oznacza, że są najstarsze. Starsze i jeszcze bardziej archaiczne formy zaimków osobowych występują już tylko w językach słowiańskich.


Wed. ‘ā-śáyā-na’ to słowo z ‘Rigwedy’ i przyrostek ‘-nas’ występuje tam często w wielu słowach, a zatem możemy przyjąć, że wed. ‘ā-śáyā-na’  lub‘ā-śáyā-na-h’ z kropką pod ‘h’ zastępujące ‘s’ lub A. ‘ā-śáyā-nam’ pochodzą od starszej zrekonstruowanej tu formy ‘*O-śoyo-nas’ coraz bardziej podobnej do gr. ‘O-kea-nos’ i pierwotnej formy pol. ‘o-koło-nas’.

Końcówki ‘-nas’/ ‘-nos’/ ‘-nes’/ ‘-nam’/ ‘-na’/ ‘-n’ u wielu IE bogów pochodzą najprawdopodobniej od starożytnych form zwracania się do bogów lub mówienia o bogach, które przetrwały w językach słowiańskich do dzisiaj w formułach: ‘Panie nasz’, ‘Boże nasz’ itp.

Omawiałem etymologię Dzień/Dzeus tutaj:
http://histmag.org/forum/index.php/topic,8836.msg204430.html#msg204430
Greckie formy: ‘Dzen’, ‘Dzena’, ‘Dzenos’, ‘Dzeni’, ‘Den’, ‘Dena’, ‘Dan’, ‘Dzan’, ‘Dzenes’, ‘Dzanes’, ‘Dzas’, ‘Dis’, ‘Dii’, ‘Dia’, ‘Dzeus’, ‘Deus’

Słowiańskie i bałtyckie formy: pol. ‘Dzień’, br. ‘Dzeni’, r./ukr.’ Deni’, bg./ słc./cz./mac ‘Den’, lit./łot. ‘Diena’, ch./s./słwń. ‘Dan’, scs. ‘Dini’/ ‘Dine’
(Warto zauważyć, że litewski i łotewski nie mają formy zaimka osobowego ‘nas’, co wskazuje, że ich ‘Diena’ mogło być zapożyczeniem z języków słowiańskich).
Wedyjskie formy: wed. ‘Dina’/ ‘Dinam’/ ‘Dju’/ ‘Djaus’

Teraz myślę, że prawdopodobnie Prasłowianie zwracali się do swojego boga nieba i jasnego dnia jako ‘Dziadzia-nasz’/ ‘Dzia-nasz’ –> ‘Dziena’ –> ‘Dzień’. Możliwe różnice dialektyczne, ‘Papa-nas/Pa-nas’ –> ‘Pan’. Scytyjski ‘Papajas’ to może błędnie zapisany ‘Papanas’ lub było gdzieś zmiękczenie np. ‘Papanias’ lub ‘Papainas’. To na razie spekulacje ale warto nad tym popracować, przyjrzeć się dialektom historycznym itp.

1.3  pol.‘ko’/ ‘ku’ –> wed. ‘ca’

Przyjrzyjmy się teraz jakim przekształceniom mógł ulec rdzeń wed ‘ā-śáyā-na’.

Przypomnijmy najpierw krótko historię pol. ‘kółka’ i jego przekształcenia w wed. ‘cakra’. Z tabeli 2.3 stosujemy Law of the PALATALAS, które mówi że pie. ‘kwe’–> wed. ‘ca’. Myślę, że bardziej prawdopodobne jest pol. ‘ko’ –> ‘ka’ –> wed. ‘ca’
Spotkaliśmy się już z tym przy rekonstrukcji ‘kółka’. Przypominam tutaj niesławnej pamięci książkę celtogermańskiego nacjonalisty D.W. Anthony „The Horse, the Wheel and Language”, którą omawiałem tutaj:
http://histmag.org/forum/index.php/topic,8836.msg204088.html#msg204088

Pełno tam kłamstw i manipulacji, np. pominięto zupełnie fakt, że języki słowiańskie mają najbardziej archaiczne i najbardziej kompletne słownictwo dotyczące wozu, koła itp.


Warto zwrócić uwagę na fakt, że wed. ‘cakra’ oznaczało zarówno koło jak i dysk słońca. To ważne i do tego jeszcze wrócimy, gdy będziemy omawiali etymologię słowa ‘słońce’ (tak, ‘słońce’, ‘sol’, ‘surja’ itp. mają słowiańską etymologię, wszystko można wyprowadzić z ‘koła’/’soła’, prostych zmian fonetycznych i pewnej wiedzy na temat PIE religii solarnej, ale o tym w innym poście).
Zgodnie z prawem Brugmana i Law of the Palatals z tabeli 2.3 wed. ‘ca-‘ pochodzi od pie. ‘ke’ lub pol. ‘ko-/ku-’. Głoska ‘r’ pochodzi z pie. ‘l’, co wyjaśnia książka “Indo-European Language and Culture: An Introduction” By Benjamin W. Fortson 2010 na str.204


Widzimy tu, że czasowniki jak np. pol. ‘koło(wa)ć’, ‘kul(g)ać’, ‘kołatać’ odpowiadają wed. ‘carati’. Mamy tutaj przekształcenia: ‘o/u’–> ‘a’, ‘ko-/ku-‘ –> ‘ca’, a ‘l’–>’r’, czyli ‘*koloti’ –> wed. ‘carati’.
Stosując te same prawa do wed. ‘cakra’ widzimy, że pochodzi ono od słowa ‘koklo’ lub ‘kuklo’ i odpowiada greckim formom ‘kʉ́klos’ i ‘kʉ́kla’ czy późniejszej koine ‘kyklos’.
Liczba mnoga gr. ‘ta kʉ́kla’ czyli pol. ‘te kułka’ jest formą nieregularną, o czym można przeczytać w książce np. Clackson 2007 na str.102, 103 i 108 i w różnych słownikach. To wskazuje na zapożyczenie z innych języków, najprawdopodobniej z jakichś dialektów prasłowiańskich poprzez metatezę czyli przestawkę ‘l/ł z ‘k’ pol. ‘kułka’ –> gr. ‘kʉ́kla’.

W językach słowiańskich etymologia słowa ‘kułka’ jest jasna i prosta: przez dodanie przyrostka ‘-ka’ tworzymy zdrobnienie (deminutivum) liczby mnogiej od ‘koła’. ‘Koło’ jest bez wątpienia formą starszą i bardziej pierwotną niż ‘kółka’.
W języku greckim słowo ‘ta kukla’ nie ma żadnej etymologii i jest formą nieregularną, musiało więc być więc pożyczką, a jedynymi językami, z których mogło być pożyczone to języki słowiańskie.

W podobny sposób, jak w językach słowiańskich, tworzono zdrobnienia (deminutivum) w wedyjskim sanskrycie, tam też dodawano końcówkę ‘-ka’, co dowodzi, że ta forma musiała istnieć już odpowiednio dawno temu w językach słowiańskich, by starożytni Grecy mogli ją pożyczyć od nas .
„A Vedic grammar for students” Arthur Anthony Macdonell pisze o tym na str.262


Również możemy przeczytać o tym w„A Vedic grammar for students” Arthur Anthony Macdonell na str.114 w paragrafie 117a:


Jako ciekawostkę warto zauważyć w powyższym fragmencie, że wedyjskie formy zaimków wed. ‘ya-ka’, ‘ta-ka’, ‘sa-ka’ odpowiadają dokładnie zaimkom polskim ‘jaka’, ‘taka’, ‘siaka’ (wed. ‘y’ czytamy jak pol. ‘j’).
To ważne, że są to zaimki polskie, a nie rosyjskie, bowiem w przyszłości z pewnością będziemy nie raz zastanawiali się nad tym, czy do Indii zawędrowali Słowianie znad Wisły, czy raczej znad Wołgi lub Dniepru (czyli czy to byli sznurowcy, czy jamnowcy czy też mieszani andronowcy). Wiele argumentów językowych wskazuje na to, że mogli być znad Wisły.

1.4 pol ‘k’ –> wed ‘ś’

Wracając do pol. ‘o-koło-nas’ i wed. ‘ā-śáyā-na’ warto zauważyć, że wed. ‘ā-śáyā-na’ miała trochę inna drogę ewolucji niż wed. ‘cakra’ i głoska wed. ‘ś’ pochodzi od pie ‘k’, co wyjaśnia książka: “Indo-European Language and Culture: An Introduction” By Benjamin W. Fortson 2010 na str.212


Mamy zatem pie. ‘k’ –> wed. ‘ś’. Biorąc to pod uwagę, oraz wszystko, co do tej pory napisaliśmy zrekonstruowana forma wed. ‘ā-śáyā-na’ wygląda ‘*o-koya-nas’.

1.5  pol. ‘ł’ –> wed. ‘y’

Widzimy, że ‘*o-koya-nas’jest już formą bardzo podobną do pol. ‘*o-koło-nas’ i ponieważ znaczy dokładnie to samo możemy przypuszczać, że w pewnych warunkach mogło dojść do zastąpienia pol. ‘ł’ przez wed. ‘y’ (zakładając oczywiście, że to Słowianie znad Wisły zawędrowali do Indii).
Wydaje się raczej pewne, że ‘*o-koya-nas’ nie może pochodzić od ‘*o-kolo-nas’, gdyż nie ma możliwości by ‘l’ przeszło wed. ‘y’, te dźwięki są zbyt różne i jak wiemy pie. ‘l’ przechodzi w wed. ‘r’. Z ‘l’–> ‘r’ mielibyśmy wed. ‘*ā-śárā-na’, a nie wed. ‘ā-śáyā-na’.

Pol. ‘ł’ jest natomiast bliższe wed. ‘y’ w wymowie i może być łatwo zastąpione. W języku polskim często obserwujemy wymianę ‘ł’ <–> ‘j’ przy tworzeniu różnych form, np. ‘bił’ – ‘bij’, ‘dał’ – daj’ itp.

Przeglądając słownik Monier-Wiliamsa, zauważyłem kilka wyrazów wedyjskich zaczynających się na ‘y’, w których po zamianie ‘y’ na ‘ł’ można się łatwo doszukać wyrazów polskich. Przy czym te pierwsze wydają się pewne:
1.5.1  ‘łono’ –  wed.‘yoni’



1.5.2  ‘łosza’/ ‘łoszadź’ – wed. ‘yosha’/ ‘yoshit’



1.5.3  ‘łączy’ – wed. ‘yunati’



1.5.4 ‘łupić’ – wed. ‘yupyati’



1.5.4 ‘łaska’ – wed. ‘yaśas’



1.5.5 ‘łaknąć’/ ‘łakocie’ – wed. ‘yacati’



Wed. ‘ā-śáyā-na’ prawie na pewno pochodzi od pol. ‘o-koło-nas’, a zatem i związek gr. ‘O-kea-nos’ z pol. ‘o-koło-nas’ wydaje się pewny. Gr. ‘O-kea-nos’ nie tylko nie ma innej lepszej etymologii, ale nie ma też żadnej innej etymologii w ogóle. Etymologia słowiańska jest więc  nie tylko najbardziej prawdopodobna ale i jedyna. Wątek rzeki opływającej świat wokoło powtarza się też w innych mitach IE, a więc jest to mit IE i naturalną rzeczą jest, że nazwa rzeki ma etymologię IE.
‘Okeanos’ to najtrudniejszy wyraz grecki, którego etymologia z języka polskiego została wykazana dzięki pokrewieństwu z językami indo-aryjskimi. Pochodzenie imion innych greckich bogów z języków słowiańskich i tylko słowiańskich, podobnie jak bogów Rigwedy, jest dużo łatwiejsze do udowodnienia.

2. Archeologia.

W książce “In the shadow of Olympus: the emergence of Macedon” By Eugene N. Borza na str. 64 I 65 czytamy o śladach migracji ludów kultury łużyckiej do Grecji 1200 p.n.e.:


D.W. Anthony w książce „The Horse, the Wheel and Language” na str. 369 łączy migracje ludów kultury grobów katakumbowych ze stepu w okolicach rzeki Ingul (między Dnieprem i Bugiem Pd.) około 2000 p.n.e. z Grecją starożytną. Znalezione tam części końskiej uprzęży i maski pośmiertne odpowiadają kulturze mykeńskiej 1650 p.n.e.

Z badań nad najstarszą warstwą słownictwa migrujących z rejonu Odro-Wiśla i Dniepru Prahellenów, która zachowała się w najczystszej formie w słownictwie religijnym, wynika, że nie mogli być oni Indoirańczykami czy Bałtami, co widać na przykładzie ‘Okeanosa’, mogli natomiast być i najprawdopodobniej byli Prasłowianami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam tylko pytanie czy dźwięk "ł" występował w języku prasłowiańskim.
Kruk, uważam, że fonem „ł” występował w języku prasłowiańskim, gdzie przez język prasłowiański rozumiem język, którym rzeczywiście mówiono w epoce brązu w rejonie Odro-Wiśla, czyli tam, gdzie jak pokazuje nam genetyka było źródło naszej populacji, a nie sztuczne pseudonaukowe niemieckie rekonstrukcje z ubiegłego wieku oparte na języku starocerkiewnosłowiańskim.

Fonem ‘ł’ występował w grupie słów w językach: starogreckim, wedyjskim i PIE. Musiał więc być obecny w języku ludności, która – o czym wiemy dziś dzięki genetyce – była populacją źródłową dla ludów migrujących do Indii i Grecji w epoce brązu, jak również której język był źródłem tej grupy słów z fonemem ‘ł’ dla języków starogreckiego i wedyjskiego.

W tej grupie słów, w których występował fonem ‘ł’ w języku starogreckim i wedyjskim, zachował się on również w języku polskim i niektórych innych dialektach słowiańskich, przy czym język polski zachował najbardziej pierwotne PIE formy tych słów. Przykłady podam niżej.

To, że fonem ‘ł’ najlepiej zachował się w formach słów najbliższych PIE w dialektach polskich i połabskich, choć występuje też w innych dialektach słowiańskich w podobnych formach, potwierdza znany językoznawcom fakt, że język polski należy do najbardziej archaicznych i konserwatywnych języków słowiańskich i IE. Brak fonemu ‘ł’ w językach bałtyckich to jeszcze jeden argument przeciwko istnieniu prabałtosłowiańskiej wspólnoty językowej oraz przeciwko rzekomej archaiczności języków bałtyckich.


Kruk, poruszyłeś tutaj ważny problem języka prasłowiańskiego. Jest to problem bardzo podobny do problemu języka PIE. Jak już wspomniałem wyżej, ze względu na ustalenia genetyki wiele starych dogmatów, dotyczących np. pochodzenia Celtogermanów, musi ulec zmianie. Gruntownej rewizji muszą ulec też przeróżne teorie wymyślone przez językoznawców  w czasach ‘przedgenetycznych’, czyli przednaukowych.

Przypomnę tutaj czym jest język PIE:

Wcale nie jest pewne, ze istniał rzeczywisty, tzn. używany przez jakieś plemiona, język PIE w formie obecnie zrekonstruowanej. James Clackson w swojej książce“Indo-European Linguistics: An Introduction (Cambridge Textbooks in Linguistics)” 2007 na str. 16 pisze:
Cytuj
Firstly, it is useful to distinguish between the hypothetical, reconstructed ‘language’ which is the result of the operation of the comparative method on the IE languages, what we shall call ‘reconstructed PIE’, and the unattested spoken language from which we presume all the IE languages derived, which we shall refer to as ‘the spoken IE parent language’. Reconstructed PIE may have some features in common with the spoken IE parent language, but it is not the same as it, and is not a real language . Reconstructed PIE is a construct which does not have an existence at a particular time and place(other than in books such as this one) and is unlike a real language in that it contains data which may belong to different stages of its linguistic history.

Osobiście uważam, że błędnie zrekonstruowany w XIX w. język PIE nigdy nie istniał
Pytanie: czy zrekonstruowany jednorodny język prasłowiański rzeczywiście istniał i rzeczywiście był używany na olbrzymim terytorium od Łaby po Ural i dalej już w epoce brązu, gdyż tak rozprzestrzeniona już była w tym czasie ludność o podobnym do naszego profilu genetycznym, czy też jest to tylko język hipotetyczny, sztuczny, zrekonstruowany przy pomocy pewnych teorii i hipotez w oparciu o pewien dużo późniejszy i lokalny dialekt SCS.?

Język prasłowiański jest językiem zrekonstruowanym, sztucznym, hipotetycznym i nic pewnego na temat rzeczywistej wymowy fonemu ‘ł’ w różnych dialektach z niego nie wynika. Nie mamy z tego okresu ani nagrań, ani badań nad dialektami przeprowadzonych przez specjalistów. Moim zdaniem ta rekonstrukcja jest błędna.
James Clackson w “Indo-European Linguistics: An Introduction (Cambridge Textbooks in Linguistics)” 2007 na str.33 pisze też:


Cytuj
„These modern studies have shown that sound-changes are not ‘exceptionless’: some changes may not spread to all words in the lexicon, and indeed some sound-changes may remain restricted to certain groups in a speech community. For the historical linguists, however, the regularity of sound-change is a convenient fiction, which gives a close approximation to actual phonological developments in real language.

Nie ma żadnego powodu, by zakładać aż tak pełną jednorodność językową wśród Słowian i przyjmować, że wszystkie słowa były wymawiane tak samo przez wszystkich. To zwykła fikcja. Nikt tego nie udowodnił i nie udowodni. Język prasłowiański to język zrekonstruowany a nie rzeczywisty. W rzeczywistości różnice dialektyczne mogły być znaczne i różne rodzaje realizacji artykulacyjnych fonemu ‘ł’ w różnych wyrazach w różnych dialektach istniały.

Genetyka wskazuje na to, że populacja słowiańska była rozprzestrzeniona na dużym obszarze Europy już w epoce brązu. Wiemy o tym nie tylko z analiz zróżnicowania i frekwencji haplotypów, ale również z kopalnych aDNA z epoki brązu znajdowanych od Łaby po Ural. Mamy więc tutaj najprawdopodobniej do czynienia z ekspansję na podobieństwo Bantu w Afryce. Mimo różnic kulturowych, np. między Słowianami na stepie i rolniczymi plemionami słowiańskimi w regionach na północ od stepu, Słowianie jako całość charakteryzowali się wyjątkową jednorodnością genetyczną i językową. Czynnikiem jednoczącym Słowian pod względem języka mimo olbrzymich obszarów i różnic kulturowych mogła być bardzo stara i bardzo trwała wspólna religia. Coraz więcej dowodów na to dostarcza nam językoznawstwo.
Jednorodność językowa nie oznacza jednak wcale, że wszyscy wymawiali wszystkie słowa tak samo. Różnice dialektyczne były. Mogło być na przykład tak, że w słowach w których Lugiowie/Lechici czy Wenedowie/Wendowie używali fonemu ‘ł’ Scyto-Sarmaci używali fonemu ‘l’ i nowoczesne języki słowiańskie formowały się jako rezultat dywergencji i konwergencji tych różnych dialektów prasłowiańskich. Wykluczam natomiast wpływy irańskie w tym regionie Europy. Niemożliwe, aby wszyscy ‘irańczycy’ nagle wyparowali w V w. nie pozostawiając żadnych śladów.

Uważa się, że język prasłowiański wyodrębnił się z PIE (jeśli coś takiego w ogóle było) około 3000-2000 p.n.e. Niektórzy uważają, że był przedtem jakiś okres wspólnoty bałtosłowiańskiej, chociaż wielu w to wątpi i słusznie, zbyt duże różnice leksykalne i gramatyczne języków, różnice genetyczne, zwłaszcza w odniesieniu do polimorfizmu Y-STR, oraz różnice kulturowe np. w odniesieniu do religii. Historia Bałtów najwyraźniej była inna, a wszelkie podobieństwa językowe i genetyczne lepiej wyjaśniają bliskie kontakty i procesy konwergencji.

Nas interesuje to, jak możemy zrekonstruować język z tego okresu? Jak możemy poznać czy fonem ‘ł’ był używany i gdzie?

Otóż możemy wyciągać wnioski na temat przeszłości na podstawie tego, co wiemy o historii języków ze źródeł pisanych i na podstawie kontaktów z innymi ludami w czasach bardziej odległych. Możemy próbować odtworzyć wymowę wyrazów, które wydają się być zapożyczone z języków słowiańskich w innych językach. Szczególnie ważne są dla nas języki starogrecki i wedyjski.

1.Słodki

Wydaje się pewne, że fonem ‘ł’ był obecny wśród ludów migrujących z Europy Centralnej i Wschodniej do Grecji.
Prof. Oktawiusz Jurewicz w „Gramatyka historyczna języka greckiego” PWN 1992 w rozdziale ‘Fonetyka’ na str. 95 pisze o greckim fonemie ‘diagamma’ ‘ϝ’:
Cytuj
Fonem ‘ϝ’ – spirant dźwięczny dwuwargowy o wartości fonetycznej podobnej do pol. ‘ł’ (jak w wyrazie „łyżwa”) […] Dialekty greckie odziedziczyły spirant dwuwargowy z prajęzyka indoeuropejskiego […].

Czyli tzw. ‘digamma’ oznaczona literą ‘ϝ’  w dialektach greckich odpowiadała polskiemu ‘ł’ i fonem ten był obecny w PIE. Bardzo wcześnie, bo 800 p.n.e. ‘diagamma’ zaginęła w dialektach jońskim i attyckim ale zachowała się w niektórych innych dialektach do 200 p.n.e.

W Henry George Liddell, Robert Scott “A Greek-English Lexicon” możemy przeczytać, że czasownik ‘ἥδομαι’ -czyt. ‘hedomai’ oznaczający sprawianie sobie przyjemności czy osładzanie sobie życia (stąd hedonizm) był w niektórych dialaktach np. beockim wymawiany z ‘diagamma’ jako ‘ϝἅδ-‘-czyt. ‘ład-’ i pochodzi z pie. ‘swād-‘ –czyt. ‘sład-‘, czyli jest pokrewny słow. ‘słod-/sład-‘


Podobnie przymiotnik gr. ‘ἡδύς’ –czyt. ‘hedys’ oznaczający „słodki” i „przyjemny” w dialekcie beockim ‘ϝαδού’ – czyt. ‘ładu’ był wymwiany z ‘diagamma’ czyli ‘ł’, a w innych dialektach także jako ‘βα_δύς’-czyt.’wadys’, czyli ‘ł’ przeszło w ‘w', a następnie w ‘h’.

http://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus%3Atext%3A1999.04.0057%3Aentry%3Dh%28du%2Fs&highlight=sweet

Pod koniec wpisu w leksykonie Lidella i Scotta pojawia się uwaga że gr. ‘ἡδύς’ jest pokrewne skt. ‘svādús’ i  łac. ‘suāvis’. Oczywiście nikt ‘nie zauważył’, że jest pokrewne pol. ‘słodzi/słodki‘, bo i po co.
Również w łacińskich słownikach podawana jest etymologia lat. ‘suāvis’ bez odniesienia się do odpowiedników słowiańskich. (łac. ‘suāvis’–czytamy jak pol.„swawis”, bo w przypadku, gdy następna samogłoska należy do tej samej slaby łac. ‘su’ wymawia się jak pol. ‘sw’, stąd łac. ‘sua-vis’ [słodki] czytamy jak pol. ‘swa-wis’. Jest to więc wymowa dość odległa od pie. ‘sład-‘). Nie jest to więc przypadek, lecz zasada: należy ignorować języki słowiańskie.

Nie ma więc wątpliwości, że gr. ‘ἡδύς’ i ‘ἥδομαι’ pochodzą od pie. ‘słod-/sład-‘i są pokrewne wyrazom pol ‘słodzi/ słodki’ czy ros. ‘сладкий’. Rosjanie wymawiają fonem ‘ł’ trochę inaczej niż Polacy, ale polskie ‘ł’ wydaje się być bliższe PIE bo też jęz. polski wydaje się być pod wieloma względami bardziej archaiczny niż rosyjski. (Beockie ‘ϝαδού’ – czyt. ‘ładu’ czy ‘ϝἅδ-‘-czyt. ‘ład-’ może też pochodzić bezpośrednio od pol ‘ ład’, czy ros.’ Лад’, które wydaje się być pokrewne słow. ‘sład-/słod-)


Z kolei warto przyjrzeć się wyrazom sanskryckim o podobnym znaczeniu:


Pochodzący od rdzenia wed. ‘svad-‘ –czyt. ‘sład-‘ czasownik wed. ‘svadati’ -czyt. ‘sładati’ oznaczjący „słoditi/słodzić’” jest z całą pewnością bardziej podobny do czasowników słowiańskich niż do greckich czy łacińskich, ale znowu nikt tego ‘nie zauważa’, no bo i po co.
Z kolei rzeczownik wed. ‘svadu’ -czyt. ‘sładu’ oznacza pol. „słod-ki”. Jeśli dodamy końcówkę wed. ‘-ka’, oznaczającą zdrobnienie, do ‘svadu’, to otrzymamy wed. ‘svadu-ka’ –czyt. ‘sładuka’, czyli „słodka”.

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1279-svI.jpg

Znowu nikt nie zauważa zadziwiającego podobieństwa z wyrazami polskimi, chociaż wszystkie mniej podobne wyrazy greckie i germańskie są wyszczególnione.

2. Sława

Historia wymowy wedyjskiej jest dość zróżnicowana, czasami wymowa słowiańska jest zachowana, a czasami fonemy ‘ł’ lub ‘l’ zostają zamienione na ‘r’, jak w wyrazie wed. ‘śravas’ oznaczającym ‘sławę’:

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1097-zravas.jpg

Wiemy jednak, że pierwotna wymowa brzmiała jak pol. ‘sława’ ponieważ zachowała się w Rygwedzie starsza forma tego słowa, tj.  święte słowo ‘Svaha’. Ariowie przywiązywali wielką wagę do prawidłowego wymawiania świętych słów mających znaczenie dla rytuału i stąd dobrze zachowane starsze formy. Wiele jest archaicznych słów w Rygwedzie oznaczających imiona bogów lub zawołania, które nie mają już jasnej etymologii w wedyjskim sanskrycie, ale są zrozumiałe na gruncie języków słowiańskich.


http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1284-svAbhU.jpg

Ralph T. H. Griffith w „The Hymns of the Rgveda”tłumaczy “Svaha!” jako zawołanie ofiarne do bogów oznaczające to samo, co: “Glory!”, „Ave!” „Hail!, „Blessing!”. Jest to więc to samo znaczenie, co w języku polskim: „Sława!”, „Chwała” itp.

Święte słowo ‘Svaha’ jest używane również w buddyzmie w znaczeniu ‘glory’, ‘sława’ i łatwo jego wymowę znaleźć w Internecie. Poniżej fragment znanej buddyjskiej mantry:
GATE GATE PARAGATE PARASAMGATE BODHI SVAHA

W sanskrycie ‘sva-‘ wymawiamy jak pol. ‘sła-‘ tj. ‘v’ przed samogłoską ‘a’ po spółgłosce ‘s’ ma wartość fonetyczną podobną do polskiego ‘ł’.

Nie ulega wątpliwości, że pol. ‘sława’ jest starsze i bliższe PIE niż wed. ‘śravas’, które wydaje się być późną innowacją powstałą na gruncie języków praindoirańskich gdzieś w Azji. W związku z tym ciekawostka:


3.Bolesław

Niedawno odkryłem ciekawą książkę: “Cognate Words in Sanskrit and Russian” napisaną przez dr. Indu Lekha z University of Delhi. Opisano tam około 600 blisko spokrewnioncy rosyjskich i sanskryckich słów. Nie ma tam specjalnych rewelacji i słowa te były znane od dawna. Ciekawe są natomiast uwagi hinduskiej badaczki. Na str. 1 dr. Lekha pisze:
Cytuj
“The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian, two important members of the large IE family of languages, proves beyond doubt that in respect of common IE vocabulary, derivational suffixes and the ancient system of inflection of nouns, pronouns and adjectives, Russian is closer to Sanskrit than Latin or Greek.”

Na str. 224 wyjaśnia:

Cytuj
«The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian proves without any doubt that both the languages share quite a similar phonological, morphological and grammatical system and have a considerable number of cognate words, as confirmed by the etymological explanations. Interestingly, even the ancient pagan religion of Slavs, of which only scanty written records are known to have survived, shows some common traits with the ancient Indian religion. A particular characteristic of this religion is that it recognizes the existence of three worlds: jav „manifested, visible”; nav  „invisible” and prav „righteous”, a concept very similar to Indian concept of „jagattraya”. The Slav word for good „bog” is clearly related with Sanskrit „bhaga” and so are the names their supreme deities: Svarog  „The god of svarga (heaven)”, Perun „The god of thunder and lightning” (Parjanya) and Svetovid „Knower of the whole world” (viśvavid)  all the three being part of  a god, called „triglav” (cf. Skt  trishirsha).
Another obvious similarity linking the Slavs and the Indo-Aryans may be seen in the word Slav „glorious” < slava „glory” derived from slyt' „to hear”, a root akin to Skt śru  „to hear” (cp. Skt śravas„glory, fame”). In both the languages these words are used as the constituent part of several personal names, such as, Russ Boleslav, Rostislav, Svjatoslav, Vratislav etc. as compared to Skt Bhurishrava, Uchchaishrava, Vriddhashrava, Satyashrava, and many others. The word „slav” used in Slavic personal names probably signifies their descent and hence is quite popular even today».
http://www.vedamsbooks.com/no55377/cognate-words-sanskrit-russian-indu-lekha

Tutaj można ściągnąć po rejestracji pdf z fotokopią książki:
http://www.uz-translations.net/?category=linguistics&altname=cognate_words_in_sanskrit_and_russian

O podobieństwie słowiańskiej i wedyjskiej religii, a zwłaszcza słownictwa religijnego w wedyjskim sanskrycie i w językach słowiańskich, w tym szczególnie w jęz. polskim, jeszcze nie raz będziemy mówili, teraz chciałbym zwrócić uwagę na podobieństwa imion w sanskrycie i w jęz. słowiańskich np. wspomniane przez dr. Lekha imiona Bhurishrava i Boleslav.

Ustaliliśmy, że pol. ‘sława’ jest starsze i bliższe PIE niż wed. ‘śrava’ oznaczające to samo. Oznacza to, że również imię z końcówką pol. ‘-sław’ jest starsze niż z końcówką wed. ‘-shrava’. A zatem imię oparte na tej końcówce, jak pol. ‘Bolesław', musi być starsze od analogicznego imienia wedyjskiego opartego na końcówce wed '-shrava’ jak ‘Bhurishrava‘. Podobnie jest z wedyjską końcówką imienia ‘-mitra’ w imionach jak Bhumitra, Sarvamitra. Odpowiada to naszym Boromirom i Sławomirom.

Jest zatem bardzo prawdopodobne, że imiona takie jak Bolesław czy Boromir były dość popularne wśród migrujących w epoce brązu z Europy do Azji Ariów. Jeśli dodamy, że według ustaleń genetyków ci Ariowie mieli autosomalne DNA i Y-STR takie jak współcześni Polacy i Rosjanie, to nasuwają się oczywiste wnioski.

___________

Moim zdaniem w różnych językach słowiańskich w różnych epokach występowały i występują różne realizacje artykulacyjne fonemu ‘l/ł’. Bogactwo alofonów jest oczywiste. Posłuchaj np. wymowy rosyjskiego ‘л’ w ‘Пожалуйста’. Zupełnie inaczej wymawiają ‘л’ w ‘Солнце’, a jeszcze inaczej w ‘колеса’, a znowu jeszcze inaczej w ‘около’ lub орел.


Kiedyś sposobów wymowy fonemu ‘l’/’ł’ mogło być więcej, bo było chyba więcej różnych dialektów słowiańskich. Wpływ dominującego języka powoduje standaryzację i zanik dawnych cech. Jednorodność języków i ich wzajemna zrozumiałość wcale nie wyklucza różnic artykulacyjnych dla różnych fonemów.

Archaiczne trójczłonowe formy  ‘ł:l:lj(przed i)’ miały od najdawniejszych czasów np. gwary Wielkopolski, Małopolski, Śląska i chyba Pomorza, bo przecież Kaszubi mają ‘koło’. Mamy tam:
Skała : skale, skalny : skaljisty itp.

Wydaje się, że podobne trójczłonowe formy’ ł:l:lj’ występowały wśród dialektów plemion prasłowiańskich w rejonie Odro-Wiśla i Dniepru w epoce brązu. Widzimy to w zapożyczeniach w językach greckim czy wedyjskim, jak ‘okeanos’, ‘leda/lada’, ‘ład-/ładu-‘ czy ‘helios’, ‘svaha’ czy ‘svadu’ itp. Bez obecności fonemu ‘ł’ w języku macierzystej populacji Odro-Wiśla w epoce brązu te słowa nie miałyby prawa istnieć, bo w żadnych innych językach niż słowiańskie nie ma dla nich etymologii, no chyba że kosmici, czyli Celtowie i Germanie o hg. R1a1a, mówiący zrekonstruowanym językiem PIE, byli w Indiach przed przybyciem do Europy, a później swoje języki dla zmyłki pozmieniali.


Językoznawstwo historyczne – jak słusznie zauważył Wilmar – nie jest nauką ścisłą i nie ma tam rzeczy pewnych. Glottochronologia czy fonologia balansują cały czas na krawędzi pseudonauki. Co do glottochronologii właściwie jest już powszechna zgoda, że to pseudonauka. Żadne więc jej ustalenia nie mają żadnej wartości naukowej.

Wszelkie rekonstrukcję językowe i ustalanie historii języków zależą od założeń, jakie się przyjmuje, i od autorytetów, jakie się uznaje.

Zupełnie do innych wniosków dochodzą ci, którzy przyjmują jako założenie migracje Prasłowian mówiących językiem starocerkiewnosłowiańskim z bagien Prypeci w V w., tak jak to głosi ich ‘autorytet’ NSDAP-profesor Max Vasmer, a do innych wniosków dochodzą ci, którzy w oparciu o dane dostarczone przez genetykę, antropologię i poważne językoznawstwo widzą ojczyznę Prasłowian w rejonie Odro-Wiśla w epoce brązu i dostrzegają wyraźne podobieństwa z wedyjskim sanskrytem i wpływ na język grecki.

Myślę, że właściwa rekonstrukcja języka prasłowiańskiego jest jeszcze przed nami i to może być naprawdę ciekawe, gdyż wiele z nowych teorii znajduje pełne potwierdzenie w genetyce.źródło:  histmag.org