Jak podaje radiowa "Trójka", ZUS zaproponował, by osoby żyjące samotnie były zobowiązane do płacenia tzw. bykowego.
Radio zwraca uwagę, że podobne pomysły pojawiły się w Niemczech. W
Polsce tymczasem single stanowią już 26% społeczeństwa, a ich liczba
stale rośnie. Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego z CAS, proponowane
rozwiązanie nie będzie skuteczne, gdyż cały system ubezpieczeń
społecznych oparty na demografii jest coraz bardziej niewydolny i czeka
go katastrofa. Jego zdaniem, kolejny podatek nie skłoni ludzi młodych do
posiadania dzieci.
- Trudno mówić o braniu spraw w swoje ręce i posiadaniu potomstwa, gdy
państwo w postaci klina podatkowego zabiera nam dużą część dochodów.
Tylko likwidacja tego klina pozwoli na rozwiązanie problemów finansów
publicznych, sytuacji na rynku pracy czy kwestii dzietności Polaków -
przekonuje ekonomista.
Z kolei etyk, p. Barbara Czerska zwracała uwagę, że część osób
bezdzietnych po prostu nie może mieć potomstwa. Jej zdaniem ich
opodatkowanie jest niedopuszczalne tak samo, jak nałożenie podatku na
obywateli ze względu na kolor skóry.
Źródło: polskieradio.pl
Opracował: G.K.
czwartek, 14 lutego 2013
# UE chce totalnej inwigilacji "swoich obywateli".
Takich możliwości dla specjalnie w tym celu powołanej agencji chce Komisja Europejska, która już przygotowuje specjalną dyrektywę. Zdaniem polityków z Wielkiej Brytanii takie uprawnienia naruszałyby prawo do prywatności.
Źródło: DailyMail.co.uk
Opracował: TP
# Skarbówka bez litości dla biednych.
Jak podaje rp.pl, samorządy oferują rodzinom wielodzietnym karty
umożliwiające zniżkowe wejście m.in. na basen, do kina, teatru i zoo.
Raczkująca akcja może już wkrótce być ukrócona przez interpretację Izby
Skarbowej w Warszawie, wg której akie bonusy nalezy opodatkować.
- Program daje korzyści gminie, która buduje pozytywny wizerunek i
zachęca do osiedlania się na jej terenie. Ale głównie ma wzmocnić
instytucję rodziny i pokazać, że może ona liczyć na pomoc państwa -
powiedziała o samorządowych inicjatywach p. Joanna Krupska, szefa
Związku Dużych Rodzin, której zdaniem stanowisko skarbówki może
przekreślić cały program.
Kartę dużej rodziny wprowadziło już ponad 50 samorządów.
Innego zdania jest MinFin.
- Osoby, które zgodnie z uchwałami gmin uzyskały od nich pomoc, czyli
np. ulgi czy zniżki nie uzyskują z tego tytułu przychodu, nie muszą więc
płacić podatku dochodowego - poinformowała p. Wiesława Dróżdż,
rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów.
Źródło: biznes.interia.pl, rzeczpospolita.pl
Opracował: TP
# Zasiłki na nieistniejące dzieci.
Władze socjalne w Norwegii wykryły co najmniej 70 przypadków
naciągania państwa na zasiłki na nieistniejące dzieci - podało Polskie
Radio.
Oszustwo polegało na rejestrowaniu się przez ciężarną kobietę u kolejnych ginekologów na dane swoich znajomych, które następnie mogły pobierać zasiłki na ich nieistniejące dzieci. Niektóre z "fałszywych dzieci" mają nawet 18 lat. Straty budżetu państwa wyniosły około 30 mln NOK (ok. 17 mln zł).
Źródło: www.polskieradio.pl
Opracował: Jarosław Wójtowicz
Oszustwo polegało na rejestrowaniu się przez ciężarną kobietę u kolejnych ginekologów na dane swoich znajomych, które następnie mogły pobierać zasiłki na ich nieistniejące dzieci. Niektóre z "fałszywych dzieci" mają nawet 18 lat. Straty budżetu państwa wyniosły około 30 mln NOK (ok. 17 mln zł).
Źródło: www.polskieradio.pl
Opracował: Jarosław Wójtowicz
# Palikot proponuje odciążenie przedsiębiorców.
Ruch Palikota chce, "by za nieobecność pracownika z powodu
choroby już od pierwszego dnia zasiłek wypłacał ZUS, a nie pracvodawca",
jak jest obecnie.
Jak przypomina "Fakt", "teraz ZUS przejmuje ten obowiązek od 34. dnia choroby" pracownika. Posłowie Ruchu Palikota uważają, że zmiany obniżą koszty po stronie pracodawców, co będzie szansą na zwiększenie zatrudnienia.
Źródło: Fakt
Opracował: TC
Jak przypomina "Fakt", "teraz ZUS przejmuje ten obowiązek od 34. dnia choroby" pracownika. Posłowie Ruchu Palikota uważają, że zmiany obniżą koszty po stronie pracodawców, co będzie szansą na zwiększenie zatrudnienia.
Źródło: Fakt
Opracował: TC
# Kolejne regulacje UE uderzą w Polaków.
Jedna z komisji Unioparlamentu kończy prace nad dyrektywą
zwiększającą wymagania formalne od firm, co może zablokować swobodny
przepływ osób i usług i dotknąć nawet 200 tys. pracowników z Polski -
informuje onet.pl.
- Jeżeli te przepisy (...) wejdą w życie, wejdzie dodatkowa cała masa różnych przepisów, które jeszcze bardziej to [delegowanie pracowników - TC] skomplikują - mówi p. Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.
Jak wyjaśnia p. Ptaszyński, polskim przedsiębiorcom nie opłaci się juz delegować pracowników. Będą bezpośrednio zatrudniani w innych krajach na gorszych warunkach, z gorszymi uprawnieniami emerytalnymi. Spowoduje to tez straty dla kilkunastu tysięcy polskich przedsiuębiorstw, a część z nich będzie musiała przestać funkcjonować. Polska gospodarka stanie się mniej konkurencyjna. Oznacza to też straty dla polskiego budżetu i systemu ubezpieczeń społecznych.
Źródło: biznes.onet.pl
Opracował: TC
- Jeżeli te przepisy (...) wejdą w życie, wejdzie dodatkowa cała masa różnych przepisów, które jeszcze bardziej to [delegowanie pracowników - TC] skomplikują - mówi p. Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.
Jak wyjaśnia p. Ptaszyński, polskim przedsiębiorcom nie opłaci się juz delegować pracowników. Będą bezpośrednio zatrudniani w innych krajach na gorszych warunkach, z gorszymi uprawnieniami emerytalnymi. Spowoduje to tez straty dla kilkunastu tysięcy polskich przedsiuębiorstw, a część z nich będzie musiała przestać funkcjonować. Polska gospodarka stanie się mniej konkurencyjna. Oznacza to też straty dla polskiego budżetu i systemu ubezpieczeń społecznych.
Źródło: biznes.onet.pl
Opracował: TC
# Islam przegrywa w każdej dziedzinie.
Rozmowa magazynu „Der Spiegel” z Pervezem Hoodbhoyem, fizykiem jądrowym z Uniwersytetu Quaid-e-Azam w Islamabadzie.
Spiegel: Panie Hoodbhoy, regularnie ostrzega pan przed radykalizacją wśród muzułmanów. Na jakich przykładach pan to obserwuje?
Hoodhoy: Na początku lat 70, gdy zacząłem pracować na uniwersytecie Quaid-e-Azam w Islamabadzie, tylko pojedyncze studentki nosiły burki. Dzisaj około 70% wszystkich kobiet na uczelni chodzi totalnie zakrytych. Tylko 30% ubiera się normalnie.
- Czy rozmawia Pan na ten temat ze studentkami?
- Pytam je czasami. Odpowiadają mi, że islam tego od nich wymaga. Inne mówią, że noszą burkę albo hidżab, ponieważ większość kobiet tak się ubiera. Inne odpowiadają z kolei, że czują się w ten sposób bezpieczniejsze, gdy stoją na przystanku, wtedy nikt im się nie naprzykrza.
- Czy ścisłe przestrzeganie nakazów religii nie jest głównym powodem zakrywania ciała?
- Jest. Przeżywamy właśnie wielką kulturową rewolucję w świecie islamskim. Każdy kraj islamski, nie tylko Pakistan, jest nią w mniejszym lub większym stopniu dotknięty. Pakistan się zmienia, Afganistan się zradykalizował, tak jaki Iran i Irak, i wiele krajów w Afryce Północnej i świecie arabskim. Prędzej czy później także w Syrii będziemy oglądali zakryte kobiety. Ale spójrzmy na islamskie społeczności w Europie i USA – one są zainfekowane przez ten sam zarazek. Wymaga się od nich, żeby pokazali, że są inni. Burka jest środkiem do tego celu. Ten strój jasno pokazuje: identyfikuję się z islamem. Ta tożsamość jest ściśle powiązana z poczuciem bycia ofiarą historii. Ta mieszanina nastrojów i strachu prowadzi do niezdrowych zachowań.
- Uważa Pan, że społeczeństwa islamskie poniosły klęskę. Dlaczego?
- Jest na świecie około 1,5 miliarda muzułmanów, ale w żadnej dziedzinie nie udało im odnieść się istotnego sukcesu. Ani politycznego, ani społecznego, w naukach ścisłych, sztuce, czy literaturze. Modlą się i poszczą z największym oddaniem zamiast podjąć starania o poprawę warunków życia wewnątrz muzułmańskiej społeczności.
- Ostatnio mieliśmy Arabską Wiosnę, podczas której której muzułmanie walczyli o poprawę warunków bytu.
- Arabska Wiosna była tylko odpowiedzią na autokratyczne rządy i despotyzm. Protesty te nie były jednak żądaniami kulturowego i gospodarczego renesansu. Nie należy oczekiwać po nich większych zmian. Rzeczywisty postęp może być tylko wtedy, gdy na polityczną przemianę wpłyną zmiany kulturowe oraz zmiany na rynku pracy. Arabscy muzułmanie muszą odrzucić swoją fałszywą, ale szeroko rozpowszechnioną wiarę w to, że nauka zawiera elementy religii. Mentalność „inszallah”, w której za wszystko odpowiedzialny jest Allah, stoi w sprzeczności z naukowym sposobem myślenia. Pomijając to, mamy ciągłe przerwy w pracy na wykonywanie religijnych obowiązków. Żeby być konkurencyjnym w nowoczesnym świecie trzeba poprawić punktualność i przestrzeganie zasad, które ustalają ludzie, nie Allah.
- Czy otrzymuje Pan pogróżki z powodu swoich wypowiedzi?
- Nie otrzymuje gróźb ale wielu stara się utrudnić mi życie. Zostałem właśnie zwolniony z Lahore University of Management Sciences gdzie wykładałem fizykę. To bardzo postępowa prywatna uczelnia, ale w tym społeczeństwie są granice tego, co można powiedzieć. Tu w Islamabadzie też nie jest mi łatwo. Ponieważ jestem mianowanym profesorem, nie można mnie łatwo zwolnić, lecz od miesięcy nie otrzymałem pensji.
- Są jednak postępowi muzułmanie, których można uznać za część nowoczesnego świata. Ich stosunek do religii jest również nowoczesny. To, co Pan mówi, jest w stosunku do nich niesprawiedliwe.
- Oczywiście na początku XX wieku w społecznościach islamskich były próby modernizacji. Pakistan w momencie utworzenia był bardzo nowoczesny. Egipt, Indonezja, Iran – to były społeczeństwa, które postrzegały wykształcenie i postęp jako wartość. Wszystko się zmieniło. To ma wiele przyczyn. Arabski nacjonalizm zawiódł. A Zachód może dbać o swoje interesy niezależnie od rozwoju społeczeństw islamskich, na przykłąd jeśli chodzi o ropę. Gdy nic się nie udaje, ludzie kierują się ku religii.
- Muzułmanie stawiają sobie pytanie: Dlaczego minęły czasy naszej świetności? Odpowiedzi udzielają im mułłowie: ponieważ nie jesteście szczególnie dobrymi muzułmanami! Módlcie się! Pośćcie! Przemyślcie swoją interpretację islamu! Zakrywajcie swoje kobiety! W ten sposób nie będzie postępu. Obecnie przeżywamy tego konsekwencje. Radykalni sunnici zabijają szyitów tylko dlatego, że uważają ich za niewiernych.
- Czy można zatrzymać ten proces?
- Społeczeństwa muszą przebrnąć przez swoje krwawe doświadczenia. W ten sposób Europa stała się świecka. Wcześniej trwały ciągłe wojny między katolikami i protestantami. Dopiero gdy rozlew krwi trwał zbyt długo, ludzie opamiętali się. Obawiam się, że właśnie teraz przechodzimy przez te doświadczenia.
Tłumaczenie Michał D.
Pervez Amirali Hoodbhoy to pakistański fizyk jądrowy, eseista i analityk wojskowy. Jest także działaczem społecznym. Założona przez niego organizacja Mashal publikuje w Urdu książki z tematyki feminizmu, środowiska, edukacji i nowoczesnej myśli.
Źródło:spiegel.de
Spiegel: Panie Hoodbhoy, regularnie ostrzega pan przed radykalizacją wśród muzułmanów. Na jakich przykładach pan to obserwuje?
Hoodhoy: Na początku lat 70, gdy zacząłem pracować na uniwersytecie Quaid-e-Azam w Islamabadzie, tylko pojedyncze studentki nosiły burki. Dzisaj około 70% wszystkich kobiet na uczelni chodzi totalnie zakrytych. Tylko 30% ubiera się normalnie.
- Czy rozmawia Pan na ten temat ze studentkami?
- Pytam je czasami. Odpowiadają mi, że islam tego od nich wymaga. Inne mówią, że noszą burkę albo hidżab, ponieważ większość kobiet tak się ubiera. Inne odpowiadają z kolei, że czują się w ten sposób bezpieczniejsze, gdy stoją na przystanku, wtedy nikt im się nie naprzykrza.
- Czy ścisłe przestrzeganie nakazów religii nie jest głównym powodem zakrywania ciała?
- Jest. Przeżywamy właśnie wielką kulturową rewolucję w świecie islamskim. Każdy kraj islamski, nie tylko Pakistan, jest nią w mniejszym lub większym stopniu dotknięty. Pakistan się zmienia, Afganistan się zradykalizował, tak jaki Iran i Irak, i wiele krajów w Afryce Północnej i świecie arabskim. Prędzej czy później także w Syrii będziemy oglądali zakryte kobiety. Ale spójrzmy na islamskie społeczności w Europie i USA – one są zainfekowane przez ten sam zarazek. Wymaga się od nich, żeby pokazali, że są inni. Burka jest środkiem do tego celu. Ten strój jasno pokazuje: identyfikuję się z islamem. Ta tożsamość jest ściśle powiązana z poczuciem bycia ofiarą historii. Ta mieszanina nastrojów i strachu prowadzi do niezdrowych zachowań.
- Uważa Pan, że społeczeństwa islamskie poniosły klęskę. Dlaczego?
- Jest na świecie około 1,5 miliarda muzułmanów, ale w żadnej dziedzinie nie udało im odnieść się istotnego sukcesu. Ani politycznego, ani społecznego, w naukach ścisłych, sztuce, czy literaturze. Modlą się i poszczą z największym oddaniem zamiast podjąć starania o poprawę warunków życia wewnątrz muzułmańskiej społeczności.
- Ostatnio mieliśmy Arabską Wiosnę, podczas której której muzułmanie walczyli o poprawę warunków bytu.
- Arabska Wiosna była tylko odpowiedzią na autokratyczne rządy i despotyzm. Protesty te nie były jednak żądaniami kulturowego i gospodarczego renesansu. Nie należy oczekiwać po nich większych zmian. Rzeczywisty postęp może być tylko wtedy, gdy na polityczną przemianę wpłyną zmiany kulturowe oraz zmiany na rynku pracy. Arabscy muzułmanie muszą odrzucić swoją fałszywą, ale szeroko rozpowszechnioną wiarę w to, że nauka zawiera elementy religii. Mentalność „inszallah”, w której za wszystko odpowiedzialny jest Allah, stoi w sprzeczności z naukowym sposobem myślenia. Pomijając to, mamy ciągłe przerwy w pracy na wykonywanie religijnych obowiązków. Żeby być konkurencyjnym w nowoczesnym świecie trzeba poprawić punktualność i przestrzeganie zasad, które ustalają ludzie, nie Allah.
- Czy otrzymuje Pan pogróżki z powodu swoich wypowiedzi?
- Nie otrzymuje gróźb ale wielu stara się utrudnić mi życie. Zostałem właśnie zwolniony z Lahore University of Management Sciences gdzie wykładałem fizykę. To bardzo postępowa prywatna uczelnia, ale w tym społeczeństwie są granice tego, co można powiedzieć. Tu w Islamabadzie też nie jest mi łatwo. Ponieważ jestem mianowanym profesorem, nie można mnie łatwo zwolnić, lecz od miesięcy nie otrzymałem pensji.
- Są jednak postępowi muzułmanie, których można uznać za część nowoczesnego świata. Ich stosunek do religii jest również nowoczesny. To, co Pan mówi, jest w stosunku do nich niesprawiedliwe.
- Oczywiście na początku XX wieku w społecznościach islamskich były próby modernizacji. Pakistan w momencie utworzenia był bardzo nowoczesny. Egipt, Indonezja, Iran – to były społeczeństwa, które postrzegały wykształcenie i postęp jako wartość. Wszystko się zmieniło. To ma wiele przyczyn. Arabski nacjonalizm zawiódł. A Zachód może dbać o swoje interesy niezależnie od rozwoju społeczeństw islamskich, na przykłąd jeśli chodzi o ropę. Gdy nic się nie udaje, ludzie kierują się ku religii.
- Muzułmanie stawiają sobie pytanie: Dlaczego minęły czasy naszej świetności? Odpowiedzi udzielają im mułłowie: ponieważ nie jesteście szczególnie dobrymi muzułmanami! Módlcie się! Pośćcie! Przemyślcie swoją interpretację islamu! Zakrywajcie swoje kobiety! W ten sposób nie będzie postępu. Obecnie przeżywamy tego konsekwencje. Radykalni sunnici zabijają szyitów tylko dlatego, że uważają ich za niewiernych.
- Czy można zatrzymać ten proces?
- Społeczeństwa muszą przebrnąć przez swoje krwawe doświadczenia. W ten sposób Europa stała się świecka. Wcześniej trwały ciągłe wojny między katolikami i protestantami. Dopiero gdy rozlew krwi trwał zbyt długo, ludzie opamiętali się. Obawiam się, że właśnie teraz przechodzimy przez te doświadczenia.
Tłumaczenie Michał D.
Pervez Amirali Hoodbhoy to pakistański fizyk jądrowy, eseista i analityk wojskowy. Jest także działaczem społecznym. Założona przez niego organizacja Mashal publikuje w Urdu książki z tematyki feminizmu, środowiska, edukacji i nowoczesnej myśli.
Źródło:spiegel.de
Subskrybuj:
Posty (Atom)