czwartek, 24 stycznia 2013

# Policja łamie prawo; ich ofiary sądzone.


Do kolejnego przypadku nadużycia władzy doszło w województwie pomorskim. Padło na Mateusza, studenta prawa, spokojnie wracającego wieczorem z pracy do domu.
Gdy chłopak był już niemal przy swoich drzwiach, drogę zastąpiło mu dwóch “obrońców porządku publicznego” i zażądało by się wylegitymował. Jako, że choćby z racji studiów mężczyzna znał prawa przysługujące obywatelowi i obowiązki policjantów, poprosił, aby funkcjonariusze wylegitymowali się jako pierwsi i podali przyczynę interwencji. Jak przystało siłom stojącym na straży prawa, policjanci odpowiedzieli, że “nic nie muszą”.
acab2Może sprawa nie trafiłaby do prasy, gdyby skończyło się na zwykłej bezczelności. Jednak policjanci postanowili zatrzymać i przewieźć Mateusza na komendę, a nawet oskarżyli go o “odmowę wylegitymowania się”. W postawieniu takiego oskarżenia nie przeszkodził funkcjonariuszom fakt, że student okazał im w końcu dokumenty.
“- Odwieźli mnie na komisariat, przesłuchali, a teraz czekam na wyrok, choć to oni postępowali wbrew prawu” – mówi Mateusz. Następnego dnia musiał się również stawić na komendę.
To jednak nie wszystko. Funkcjonariusze policji napisali jeszcze w notatniku służbowym, iż legitymowany miał “zachowywać się agresywnie”. Przypadki kłamliwych zeznań wśród policjantów niestety nie są sporadyczne. Wystarczy, że jeden potwierdzi opinię drugiego i wtedy zeznania osoby przez nich poszkodowanej nie mają szans, by sąd się nimi zainteresował.
Tym razem jednak nie wzięli pod uwagę kamery przemysłowej, która nagrała całe wydarzenie oraz przyglądających się mu sąsiadów studenta. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że policjanci w okolicach miejsca zatrzymania szukali osoby, która chciała popełnić samobójstwo. Jak się jednak okazało, uprzykrzanie życia niewinnym obywatelom jest dla władzy znacznie ważniejsze niż jego ratowanie.
Całą sprawą zainteresowała lokalna się prasa, przez co przełożeni policjantów nie mogli jej pominąć. Głos zabrała podkomisarz Magdalena Michalewska, rzecznik prasowy KMP w Gdańsku:  “Na podstawie sygnału otrzymanego z Dziennika Bałtyckiego zastępca komendanta miejskiego policji w Gdańsku polecił wyjaśnić wszelkie okoliczności tej sprawy i sprawdzić, czy w postępowaniu policjantów, którzy podejmowali czynności w tej sprawie, nie było żadnych uchybień”. Dodała również, że każdemu kto ma zastrzeżenia do zachowania policji przysługuje prawo złożenia skargi w tej sprawie do przełożonego funkcjonariuszy.
Skargę taką można złożyć osobiście i pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Do korzystania z tego prawa zachęcamy wszystkich naszych czytelników mających “przygody” z prawem. Warto też pisać skargi do Komendanta Wojewódzkiego Policji. Jeśli to nie pomoże, można zgłosić się do rzecznika praw obywatelskich. W drastycznych przypadkach nie należy ograniczać się do samej skargi, ale naruszenie naszych praw przez policję zgłaszać do prokuratury.
Warto tu również wymienić obowiązki, jakie prawo nakłada na policjantów podczas legitymowania. Przede wszystkim funkcjonariusze zarówno policji, jak i straży miejskiej, muszą przedstawić się stopniem, imieniem i nazwiskiem. Gdy są po cywilnemu, muszą okazać legitymację i na żądanie legitymowanej osoby, umożliwić zanotowanie danych w niej zawartych. Muszą również wskazać przyczyny i podstawę prawną legitymowania, a następnie zapisać uzyskane informacje w służbowym notatniku wraz z miejscem, godziną i datą zdarzenia.
na podstawie: Dziennik Bałtycki
źródło:  autonom.pl

# "Żydowski" znaczy "fajny".


“Fajny”, “zajebisty” czy nawet “chory” – to słowa, których holenderska młodzież używa slangowo na określenie czegoś, co jej się podoba, jest w modzie itd. Jednak ostatnimi czasy do młodzieżowego slangu wszedł nowy, zaskakujący leksem. “Żyd/żydowski” – znaczy teraz wśród holenderskich nastolatków “fajny”, twierdzą językoznawcy badający język młodzieży.
joodSłowo “Żyd” przez długi czas było używane w tzw. “antysemickim” kontekście, jako obelga bądź oznaka niechęci – twierdzi prof. Marc van Oostendorp, lingwista z Uniwersytetu Leiden. Ostatnio jednak “Żyd/żydowski” to coś “pięknego i bardzo przyjemnego” jak twierdzi profesor, a jego słowa przytacza m.in. holenderski portal Pow Ned.
“Prawdopodobnie nadszedł czas na pokolenie-Żyd” twierdzi profesor. Na swoim blogu zauważa między innymi, że młodzież szkolna w holenderskim Leiden często używa holenderskiego słowa “jood” z, jak to określa, “pozytywnym nacechowaniem”, co potwierdza również zwyczaje językowe młodych internautów – zajmująca się slangami strona The Urban Dictionary wymienia “jood” jako odpowiednik angielskiego “cool”. Nie jest to jednak stuprocentowa trafność, ponieważ internauci korzystający z The Urban Dictionary powątpiewają jak dotąd w adekwatność definicji – aż 2/3 komentujących wyraziło wątpliwości co do pozytywnego nacechowania leksemu.
Użycie leksemu “Żyd” jest tym bardziej kontrowersyjne w kontekście klasycznych skojarzeń przezeń niesionych, iż pro-żydowscy kibice Ajaxu Amsterdam w jednej ze swoich przyśpiewek przedstawiają się jako “super-Żydzi”, co jednak nie podoba się tzw. “antyrasistom” – jedna tamtejszych kampanii “antyrasistowskich” – BAN – pozwała klub za dopuszczanie do śpiewania wspomnianej przyśpiewki przez kibiców.
na podstawie: alarabiya.net
źródło:  autonom.pl

czwartek, 17 stycznia 2013

# Francuska masoneria "wie lepiej". Wybuchają protesty.


Coraz więcej europejskich państw legalizuje związki homoseksualne i daje im prawo do adopcji dzieci. Trend ten w szczególności dotyka zliberalizowanych krajów “Starej Europy”. Francja już w 1999 roku wprowadziła tzw. PACS, czyli ustawę umożliwiającą pederastom i lesbijkom rejestrowanie swoich związków partnerskich. Obecnie przymierza się do zmiany tych rozwiązań prawnych.
pomimo-protestow-rzad-francji-dazy-do-legalizacji-homomalzenstwRząd socjalistów chce wpisać do kodeksu cywilnego definicję małżeństwa mówiącą, że zawierają je dwie osoby różnej płci lub tej samej płci. Łatwo się domyślić, że tym sposobem, bez jakiejkolwiek innej zmiany w ustawodawstwie, związki homoseksualne zyskają te same prawa co normalne małżeństwa, więc prawo do adopcji dzieci również. Słowa: “mąż” i “żona” także są rugowane z ustawodawstwa, a zastępuje się je słowem “małżonek”, zaś słowa: “ojciec” i “matka” – słowem “rodzice” bądź “jedno z rodziców”. Francuski parlament rozpatrzy projekt 29 stycznia.
Ustawa zwana “Małżeństwem dla wszystkich” spotkała się z żywiołowymi protestami na ulicach. 13 stycznia przez ulice Paryża przeszły setki tysięcy (nawet do 800 tyś) demonstrantów, protestujących przeciw nowej ustawie. Warto tu przytoczyć kilka wprost kuriozalnych wypowiedzi lewicowych polityków po tych wydarzeniach.
“Rząd jest całkowicie zdeterminowany, by zrealizować tę reformę, będącą historycznym postępem, a nie zwycięstwem jednego obozu przeciwko drugiemu; to postęp dla całego społeczeństwa” – tak określiła ustawę minister ds. kobiet i rzecznik rządu, Najat Vallaud-Belkacem, w wywiadzie dla lewicowego dziennika “Liberation”. W odpowiedzi na pytanie o skalę protestów powiedziała, że “bardzo szanuje prawo do manifestacji, które w naszym kraju jest jednym z podstawowych praw, a jednocześnie w pełni szanuje prawo parlamentu, i to na jego forum, a nie na ulicy, powinna odbywać się dyskusja na temat ustawy”.
Głos w sprawie manifestacji zabrał również Bruno Le Roux, szef klubu parlamentarnego Partii Socjalistów. Stwierdził on, że była to mobilizacja “na rzecz wartości, które przeczą trwającej ewolucji społeczeństwa”, w dodatku dokonujący jej Francuzi “stanowią mniejszość w kraju”. Odrzucił on również możliwość referendum w tej sprawie, gdyż zmiany w prawie zapowiadał Francois Hollande jeszcze jako kandydat w wyborach prezydenckich. Głos na Hollande’a był więc głosem również na jego reformy.
Homoseksualistów nie zawiódł też mer Paryża Bertrand Delanoe. Ocenił on, że była niedzielny marsz w Paryżu to prawdziwa demonstracja siły. Napisał również, że nie można pozwolić kwestionować “postępu socjalnego”, którego chce większość. Wezwał też zwolenników nowej ustawy do “mobilizacji w ciągu najbliższych tygodni, której punktem kulminacyjnym ma być manifestacja 27 stycznia”.
Mamy więc argumenty o “historycznym postępie”, “postępie dla społeczeństwa”, “trwającej ewolucji społeczeństwa” lub “postępie socjalnym”, czyli nic nie znaczące frazesy, za pomocą których próbuje się zamknąć usta niepokornym. Postęp odmieniany przez wszystkie przypadki zawsze towarzyszy walce z normalnością. Przypadek Francji nie jest żadnym wyjątkiem.
na podstawie: PAP
źródło:  autonom.pl

# Za 10 lat Norwegia krajem arabskim?


Analitycy przewidują, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat Norwegia przestanie być krajem, w którym większość stanowią rdzenni Norwegowie. Już prawie połowa mieszkańców Norwegii to urodzeni poza nią imigranci lub ich posiadające norweskie obywatelstwo dzieci, których wskaźnik urodzeń znacząco przewyższa rdzennych obywateli.
norwayummaAlarmujące statystyki zauważalne są przede wszystkim wśród nastolatków. W okolicach stolicy Norwegii w przeciągu ostatnich pięciu lat liczba szkół, do których uczęszcza więcej dzieci imigrantów niż Norwegów wzrosła z 40 proc. na 58 proc., osiągając tym samym zauważalną większość. Spora część szkół musiała tym samym podporządkować się standardom narzucanym im przez rodziców (imigrantów) uczniów, którzy nakazali m.in. wprowadzenie do szkolnych stołówek potraw “halal”, czyli zawierających mięso pochodzące z muzułmańskiego rytualnego uboju, uchodzącego w wielu częściach świata za niehumanitarny.
W samej stolicy, Oslo, liczba uczniów pochodzących z imigranckich rodzin wynosi obecnie 40 procent, we wszystkich 136 placówkach szkolnych. Przed dziesięcioma laty ich liczba wynosiła 31 proc., co pozwala sugerować badającym statystyki analitykom, że uczniów nienorweskiego pochodzenia przybywa średnio 1 procent rocznie. Analitycy zauważają również, że liczba norweskich uczniów praktycznie się nie zmienia, a przyrost naturalny Norwegów jest obecnie jednym z najniższych w Europie.
Jeżeli tendencja jednoprocentowego wzrostu nienorweskich uczniów rocznie utrzyma lub – co również jest prawdopodobne – zwiększy się, w 2021 roku szkoły w całej Norwegii będą szkołami nauczającymi dzieci o pozanorweskim i pozaeuropejskim pochodzeniu. Statystyki te siłą rzeczy przełożą się również na pozostałe aspekty życia, w związku z czym Norwegia może oficjalnie przestać funkcjonować jako kraj białych ludzi – Norwegów.
na podstawie: frontpagemag.com
źródło: autonom.pl
 ==========================================================
Swego czasu wrzuciłem tutaj dokument o muslimach w Szwecji. Rozmowa z nauczycielką była niezapomniana:
-Ile dzieci uczy się w tej szkole?
-Około tysiąca.
-Ile z nich jest Szwedami?
-Dwoje.     

# Niemcy: Muslimy chcą większych kar za przestępstwa na nich dokonane.


Berlin: niemieccy socjologowie “ostrzegają” o nasileniu wrogości wobec muzułmanów i islamu ze strony rdzennej ludności niemieckiej – pisze monachijski portal Merkur-online.de.
Socjolog Wilhelm Heitmeyer, skądinąd wzięty specjalista w modnym temacie “prawicowego ekstremizmu”, będący dyrektorem Instytutu Międzydyscyplinarnych Studiów Konfliktów i Przemocy na Uniwersytecie w Bielefeld, rozmawiał o tych tematach z dziennikarzem Neuen Osnabrücker Zeitung. W wywiadzie Meitmeyer stwierdził między innymi, że Niemcy nie są uprzedzeni do przyjezdnych bez wyjątku – niechęć koncentruje się głównie na przybyszach z krajów islamskich.
islam-niemcy“Nie nazywa się ich «Turkami» jak wcześniej, a «muzułmanami», bez względu na narodowość” – powiedział Heitmeyer. “Takie uogólnienie oznacza poważną niechęć do muzułmanów w łonie społeczeństwa. Badania wykazują, że wrogość do islamu jest rozprzestrzeniona we wszystkich warstwach społeczeństwa”.
Tymczasem Centralna Rada Muzułmanów w Niemczech domaga się, aby “antyislamski rasizm” był ścigany z urzędu, a co więcej, aby odpowiednio zmodyfikować również niemiecką konstytucję.
Jeden z przedstawicieli Rady, Ayman Maziek, stwierdził, iż prawodawstwo i służby w Niemczech wciąż wzbraniają się przed uznawaniem aktów przemocy wobec muzułmanów za przestępstwa osobnej kategorii, ograniczając się do formułki “wrogość do obcokrajowców”. Zastanawiające, jakie przełożenie mają rewelacje Mazieka na niemiecką rzeczywistość, w której na wszelkich poziomach panuje motywowany historycznie paniczny lęk przed posądzeniem o nacjonalizm czy brak otwartości, skutkujące wręcz zamykaniem oczu na przestępstwa imigrantów.
Maziek twierdzi jednak, iż do takiego podejścia można również zaliczyć wrogość do islamu, a antyislamski rasizm to osobne przestępstwo, które kryje za sobą poważny problem, sięgający samego rdzenia społeczeństwa. I tylko jak zwykle brak przykładów na szalejący “antyislamski rasizm” w przebrzydłym “postnazistowskim” społeczeństwie Niemiec.
na podstawie: merkur-online.de
 żródło: http://www.autonom.pl/?p=3927

# Brunon K. nie miał jak stworzyć bomby.

P. Brunon K. oskarżany o przygotowywanie zamachu bombowego na Sejm i prezydenta nie miał dostępu do materiałów wybuchowych pozwalających mu na przeprowadzenie terrorystycznego ataku - wynika z kontroli przeprowadzonej na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, gdzie pracował domniemany zamachowiec - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Wcześniej media podawały, że p. Brunon K. materiały pozwalające mu na przygotowanie ładunków wybuchowych, których chciał użyć w czasie zamachu na Sejm, przechowywał na uczelni. Wewnętrzna kontrola przeprowadzona na Uniwersytecie Rolniczym wykazała jednak, że na terenie placówki nie ma takiej ilości materiałów promieniotwórczych i wybuchowych, które pozwoliłyby na skonstruowanie ładunku wybuchowego.

Źródło: gpcodziennie.pl
Opracował: G.K.

# Skandal z "bombą" w sejmie i kosmiczne refleksje - JKM

P.Tomasz Sekielski w ramach „dziennikarskiej prowokacji” wniósł do budynku Sejmu trochę materiałów wybuchowych:
Z chęcią napisałbym, że to wyjątkowe świństwo ze strony p.Sekielskiego & His Boys – ale, niestety, takie skandaliczne postępowanie dziennikarzy i innych łowców sensacyj jest na porządku dziennym. Tym niemniej trzeba to za każdym razem potępiać.
Wyjaśnijmy to – bo jestem przekonany, że wielu ludzi pochwali p.Sekielskiego za to, co uczynił: że wynalazł lukę w ochronie Sejmu.
Zajmijmy się tym bliżej.
Zacznijmy od drobiazgu. p.Sekielski pisze, że zamachowiec mógłby zagrozić „najważniejszym ludziom w państwie”. W rzeczywistości Sejm nie ma już dziś większego znaczenia – poza momentem, gdy wybiera „Rząd”. Sejm automatycznie uchwala to, co przedkłada „Rząd” - i nie zgłasza praktycznie żadnych własnych ustaw. A gdyby jakiś szaleniec zgładził wszystkich 460 posłów, na ich miejsce weszliby ci następni z listy – i po tygodniu nikt nie zauważyłby różnicy.
Gdy w Smoleńsku zginął Prezydent i kilkudziesięciu ważnych ludzi – to był pewien problem. Ale 460 posłów? Tylko naiwniak mógłby robić zamach na Sejm – i myśleć, że to cokolwiek zmieni. Przecież tych 460 z drugich miejsc byłoby dokładnie z tych samych partyj w tych samych proporcjach.
Ale to tylko tak, dla porządku.
„Zamach” p.Sekielskiego składał się z dwóch części: zmajstrowanie bomby – i wniesienie jej do Sejmu. Rozpatrzmy to po kolei.
Bombę można skonstruować z wielu składników. Oczywiście najtaniej z tych kupionych w hurtowni chemicznej – ale zdolny chemik wyekstrahuje potrzebne składniki z dowolnych produktów: z pieprzu, margaryny i tysiąca innych. Kwestia kosztu i czasu. Każde chemikalium, również materiał wybuchowy - składa się z pierwiastków – i trzeba je tylko połączyć ze sobą w odpowiedni sposób. Przepisy są w internecie – ale nie tylko...
Wniesienie bomby do budynku Sejmu jest też bardzo proste – od ręki mogę podać dwa sposoby, a jakbym pomyślał, to jeszcze pewno z pięć. I nie ma sposobu, by temu zapobiec – kwestia determinacji i cierpliwości.
Dlatego zapobieżenie wysadzeniu Sejmu w powietrze (o, już mam dwa kolejne sposoby!) jest niemożliwe. I nie trzeba tego robić. Senatorzy i posłowie mają być bardziej chronieni, niż przeciętny Kowalski – zgoda – ale bez przesady! I są chronieni. W sposób zupełnie wystarczający. Straż Marszałkowska działa znakomicie. A są tam i inne służby.
Byłoby dobrze, by p.Sekielski – i ci, co przyklaskują Jego działaniu – odpowiedział sobie na pytanie:
„Skoro tak łatwo jest wysadzić Sejm w powietrze – to dlaczego nikt tego do tej pory nie zrobił?”
Odpowiedź jest proste: bo jesteśmy nauczeni, że ludzi nie wysadza się w powietrze. Bo nam się nie chce. Bo boimy się odpowiedzialności – przed sądem, przed Bogiem. No, i - last, but not least – bo żaden Sekielski i żadna telewizja nam tego pomysłu nie podsunęła.
Normalnemu człowiekowi nie przychodzi do głowy wysadzanie Sejmu. Po prostu: o tym nie myśli. Ale o wyczynie p.Sekielskiego dowiedziało się 10 milionów ludzi – i każdy pomyśli: „Cholera – to byłoby coś!” 9 999 995 po tygodniu zapomni – ale może pięciu nie.
P.Sekielski w sposób bardzo istotny zwiększył zagrożenie. A ponieważ nie istnieje sposób, by temu zapobiec...
Instrukcja jak robić bombę jest nie tylko w Sieci. W książce dla młodzieży - „Tajemnicza Wyspa” śp.Juliusza Vernego jest precyzyjna instrukcja, jak zrobić nitroglicerynę. Przez 140 lat przeczytało ją na pewno ponad 500 milionów chłopców. I zapewne kilkuset – a może parę tysięcy - tę nitroglicerynę wypichciło, z części wyrośli znakomici pirotechnicy, kilku przy tym straciło rękę albo zginęło.
Takie jest życie. Tak powinno być.
Ale jakoś nikt (chyba?) nie użył tej nitrogliceryny do dokonania poważnego zamachu.
Nie można ludziom odbierać narzędzi przestępstwa. Nie wolno im zapobiegać. Ludziom trzeba wierzyć – i surowo karać za nad'użycie zaufania. Miejscem, gdzie jest bezpiecznie (a i to nie do końca...) jest więzienie. Natomiast postęp tworzy się tam, gdzie wolni ludzie eksperymentują. I czasem ktoś wyleci w powietrze.
Trzeba się z tym pogodzić. To jest cena postępu. Można spędzić całe życie przypięty do babcinego fotela – a można jeździć samochodem. Co jest, rzeczywiście, ryzykowne. Można być Kowalskim – a można dać się wybrać na senatora. I to jest ryzykowne, ale dlaczego Kowalski ma w podatkach płacić za to, by temu senatorowi zapewniać super-ochronę?
Jedynym skutkiem „prowokacji” p.Sekielskiego będzie to, że nieszczęśni nauczyciele chemii będą mieli jeszcze większe kłopoty z nabyciem odczynników do doświadczeń, zwykli ludzie będą trzy razy dokładniej rewidowani przy wchodzeniu do Senatu i Sejmu....
...a jeśli jakiś zdeterminowany facet (facet – jakoś nigdy nie dokonują tego kobiety...) będzie chciał wysadzić ten cyrk w powietrze, to i tak wysadzi.
I teraz uwaga ogólna.
Lewica mówi o prewencji, o zapobieganiu. I Większość to (dziś!) popiera. Prawica mówi o represji – o surowym karaniu przestępców.
Różnica jest taka, że represje dotykają tylko przestępców – natomiast prewencja dotyka wszystkich.
Żyjemy w świecie paranoi. Jeszcze dwadzieścia lat temu wyśmiewałem się, że niedługo trzeba będzie zakładać kask idąc ulicą – bo przecież może spaść cegła. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że za 20 lat trzeba będzie zakładać kask na nartach, a Unia Europejska zakaże jazdy na sankach „na śledzia”, głową do przodu!!! A gdyby Unia przetrwała jeszcze kilka lat, to i te kaski na ulicach też by wprowadziła. D***kratycznie!
Bo Większość bardziej ceni Bezpieczeństwo – niż Wolność. I, jak to obrazowo ujął śp.Fryderyk Nietsche: mali ludzie trzymają za nogi wielkich, nie pozwalając im wzlecieć.
Dlaczego dziś Większość tak się boi – a np. jakiś muzułmanin czy prosty Tamil parsknąłby śmiechem widząc degeneratów bojących się zjeżdżać na sankach? Cóż: dawniej ta mniejszość odważnych narzucała swój styl życia innym. Kobiety podziwiały odważnych. Król nagradzał odważnych. Tchórze byli tak jak i dziś – w zdecydowanej większości – ale wstydzili się swego tchórzostwa. Nie przyznawali się. Grali chojraków.
Dziś mają Większość – i ta Większość narzuca to tchórzostwo innym, nawet tej mniejszości. Są dumni, że nie są frajerami, że są ostrożni. Większość ma rację – no, nie? Oni rządzą – i i tych ryzykantów uważają za idiotów. Część tych odważnych zaczyna się wstydzić, że lubi ryzykować. A ponieważ jest powszechne ubezpieczenie – to jeszcze tym odważnym też zabraniają ryzykować – bo to oni potem musieliby płacić za ich leczenie.
Jak to powiedział śp.Adam Mickiewicz:
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
Tak właśnie dobiega kresu nasza cywilizacja.
Drugą przyczyną, pochodną, są dziennikarze. STRASZĄ. Straszą pedofilami, straszą bandytami, straszą zamachowcami, straszą klęskami żywiołowymi, straszą pandemiami, straszą Globalnym Ociepleniem, straszą końcem świata... Ludzie boją się dziś własnych mężów, własnych żon, własnych dzieci, własnych rodziców. Owszem raz na dziesięć milion przypadków zdarza się pedofil czy żona-trucicielka – ale dawniej człowiek słyszał o takim jednym przypadku, który zdarzył się hen, we wsi za górami, mówiono o tym (i o tym, jak tego pedofila łamano kołem!) przez dziesięciolecia ze zgrozą. Dziś ludzi jest 10 miliardów, tych pedofilów jest milion, to dziennie można mówić w telewizji o paruset. Ludzie widzą naokoło siebie dziesięciu normalnych znajomych – ale dzięki dociekliwym dziennikarzom, którzy wytropią takiego w Pernambuco, w telewizji tygodniowo mają paruset pedofilów; więc uważają, że tych pedofilów to jest większość, że to jest norma, że trzeba się BAĆ...
A takie hieny dziennikarskie, jak p.Sekielski, robią na tym KASĘ.
I wreszcie trzecia przyczyna, najważniejsza: ludzie stracili Wiarę.
Proszę się nie łudzić: teoretycznie w Polsce jest 86% ludzi wierzących, (z czego 90% to rzymscy katolicy). W rzeczywistości w Boga wierzy maleńka garstka. Księża też nie wierzą w Boga: ks.Jerzy Popiełuszko nie szeptał: „Boże, dzięki Ci, mam szansę zostać męczennikiem!” - tylko wyrywał się oprawcom wrzeszcząc: „Ratunku!”. Piloci „Tupolewa” nie wołali: „Jezu!” tylko „Kurwaaaaaa!”.
Chrystus powiedział: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je” [Łk 9,24] Dziś zamiast żyć – żyć, zjeżdżając na sankach głową w dół chociażby – człowiek traci godziny swego życia chodząc ostrożnie i nie ryzykując. Proszę sobie policzyć, ile godzin dziennie tracimy by być „bezpieczni”. A człowiek wierzący wiedział, że po śmierci czeka go życie wieczne – więc się nie bał. No – może trochę.
I żył pełnią życia. Jeden krócej – drugi dłużej. Ale żyli!
Natomiast dzisiejszy człowiek nie wierzy w życie pozagrobowe – więc prowadzi nędzne życie skorupiaka. Ma tylko jedno życie – więc nie będzie ryzykował. Nie zaryzykuje życia w obronie honoru, w obronie czci kobiety, w obronie dziecka, w obronie wiary, w obronie ojczyzny... Dlaczego miałby ryzykować, skoro heretycy zwani dziś „księżmi katolickimi” pouczają: „Życie ludzkie jest najwyższą wartością”.
Przecież za pieniądze z'użyte na „poduszki powietrzne” można by sfinansować sto wypraw na Marsa! Ale ludzie pytają: „A po co tam lecieć?” Ba! Nawet na moim blogu pojawił się ktoś, kto skok p.Feliksa Baumgartnera skomentował: „Wariat”!!
Q! Tacy „wariaci” stworzyli naszą cywilizację. Którą takie nędzne robaki teraz rozkładają od środka! Tłamszą swoimi tłustymi cielskami.
Oni nie wiedzą, co to przyjemność! Człowiek ryzykuje – naprawdę ryzykuje, nie w grze planszowej - swoje życie – i przeżyje! To jest rozkosz – której dzisiejsi ludzie są pozbawieni.
A jak nie przeżyje? No, to nie ma problemu...
Nie wiemy, czy Bóg istnieje – czy nie istnieje. Ale, jak mówił śp.Franciszek-Maria Arouet (ps.”Voltaire”): „Gdyby Boga nie było – należałoby Go wymyśleć!” Dzięki temu, że ludzie w Boga wierzyli – mogli żyć pełnym życiem. Żyli szczęśliwi. I umierali szczęśliwi. Przestępcy nie: ci się bali – ale ludzie porządni umierali szczęśliwi z nadzieją na Raj.
To chyba dobrze, że ludzie uczciwi mieli taką nagrodę – a nieuczciwi taką karę?
I te sk***syny Oświeceni Postępowcy odebrali im ten Raj. A nieuczciwym Piekło.
A przy okazji zabili całą naszą, tak wspaniałą, cywilizację.
No, cóż: przyjdą muzułmanie i ją odrodzą.
Oni naprawdę wierzą w Boga.
A może tym sk***synom uda się „ucywilizować” również muzułmanów...?
No, cóż: z innych planet nie docierają do nas żadne sygnały. Najprawdopodobniej gdy tamte cywilizacje osiągały taki szczebel rozwoju, że mogły wyruszyć w Kosmos, zwyciężali tam Oświeceni Postępowcy - i tamte cywilizacje wyginęły tak samo, jak ginie nasza.
Być może to taki bezpiecznik – wmontowany przez: Naturę? Boga?
A jak tam sobie chcecie.
Ja nie mam nic przeciwko temu, że Cisi, Ciemni, Mali Ludzie pracują przez osiem godzin, jedzą optymalną zdrową żywność – albo dla odmiany soję GMO – oglądają telewizję, płodzą jedno (góra dwoje) dzieci, jeżdżą w pasach i z poduszkami, na nartach i na rowerach w kaskach, a po szczęśliwym życiu szczęśliwa, bezbolesna euthanazja...
Tylko niech NAM dadzą żyć!!
 
=====
PS. I proszę sobie obejrzeć – jeśli ktoś jeszcze nie widział:

źródło:  korwin-mikke.pl